sobota, 27 listopada 2010
Blond, bo o nim mowa, to nie tylko jasne włosy, ale mnóstwo odcieni i refleksów. Postarajmy się zgłębić ich tajemnice i rozwiązać kilka problemów.
Każdy kolor składa się z dwóch podstawowych części – wysokości tonu i refleksu. Na początek przyjrzyjmy się podstawowym problemom dotyczącym rozjaśniania włosów.
Wysokość tonu
Drugim problemem dotyczącym rozjaśniania jest problem włosów naturalnych i ich pierwszej koloryzacji. Około cztery centymetry od skóry głowy we wnętrzu włosa występuje tzw. keratyna miękka, czyli część, która łatwo ulega procesowi rozjaśniania. Niestety, im dalej, tym gorzej, czyli im dłuższe włosy, tym słabsze i trudniejsze do rozjaśnienia. Zatem, aby kolor był równy, czas trzymania na końcach powinien być dłuższy bądź też należy wykonać zabieg zmiękczenia wodą utlenioną. Jeżeli naturalna baza jest ciemniejsza o ok. cztery tony od pożądanego koloru, należy sięgnąć po broń ostateczną – pudry rozjaśniające. Działają one na bazy ciemniejsze, pozwalając na osiągnięcie zadowalających efektów na włosach na poziomie czwartym bądź nawet trzecim. Jest to oczywiście tylko teoria, ponieważ w praktyce musimy się liczyć z jednym podstawowym efektem ubocznym. Jest nim oczywiście uwrażliwienie włosa. Pamiętajmy, że każdy kij ma dwa końce. Te produkty, które działają bardzo zdecydowanie, mogą również uszkodzić włos przy niewłaściwym ich użytkowaniu.
Refleksy...
A zatem rozjaśnienie mamy gotowe, przyjrzyjmy się więc refleksom – czyli trochę wiadomości z teorii kolorów. Jak powszechnie wiadomo, kolory dzielą się ciepłe i zimne. Mieszanie tych tonacji jest bardzo ryzykowne, ponieważ czasami możemy otrzymać refleks beżu, ale czasami, mieszając te same pigmenty, uzyskamy niezbyt ładną zgniłą zieleń. W większości przypadków dobrze jest korzystać z gotowych kolorów. Takie podejście ma dwie podstawowe zalety – powtarzalność efektów oraz przemyślane kolory dobrze współpracujące z podkładami.
Na początek ustalmy, jak powstają refleksy i ile ich jest. W palecie kolorystycznej każdej z firm widnieje wiele odcieni, ale tak naprawdę wszystkie one składają się z trzech podstawowych. We fryzjerstwie istnieje siedem refleksów, z których tworzone są następne. Należą do nich: popielaty, opalizujący, złocisty, miedziany, czerwony, mahoniowy i zielony. Między nimi występują ścisłe zależności, czyli każdy z nich oddziałuje w określony sposób na inny. Zatem, mieszając niektóre z nich uzyskujemy inne, a więc mieszając złocisty z popielatym uzyskamy zielony, popielaty z czerwonym – opalizujący, złocisty z czerwonym – miedziany itd. Wykorzystując już istniejące, nie musimy się nad tym zastanawiać.
Drugą ciekawą zasadą jest wzajemne neutralizowanie się refleksów – kolory dopełniające neutralizują się wzajemnie. Takie pary stanowią: popielaty i miedziany, zielony i czerwony oraz złocisty i opalizujący. Biorąc pod uwagę to, że baza rozjaśniona na poziomie dziewiątym ma odcień żółty, wniosek nasuwa się sam. Aby na tym poziomie zneutralizować refleks, należy użyć pigmentu opalizującego, a nie popielatego. Tylko tak działając, możemy w praktyce kontrolować odcień blondu.
Trzymając się kilku podstawowych zasad, możliwości kreacji są nieograniczone, blond już nigdy nas nie zaskoczy, a białogłowych będzie co dzień przybywać. Nie liczy się jednak ich ilość, tylko to, ile z nich będzie naprawdę zadowolonych.
Krzysztof Piwecki
Fot.: Fotolia


















