niedziela, 19 grudnia 2010
Niestety tak. Wiele zależy od podkładu, na jakim pracujemy. Spróbujmy wyobrazić sobie, że włosy to papier, na którym będziemy malować. Ten artykuł będzie o rodzajach papieru.Mam tu na myśli to, że każdy kolor jest tworzony na podkładzie. Oznacza to, że aby zobaczyć go w pełnej krasie, musimy przede wszystkim zbadać o to, na jakim podkładzie powinien być zrobiony. To jest stosunkowo proste, ponieważ kolory podkładów są ogólnie znane. Zaczynają się od czerwonych poprzez pomarańczowe, aż do żółtych na poziomie dziesiątym. Zazwyczaj jednak, kiedy przychodzi do nas klientka, nie ma ona czystego podkładu. Na włosach znajduje się resztka produktu z poprzedniej koloryzacji. O ile, nie zmieniając koloru mamy problem z głowy, o tyle, gdy kolor zmienimy – zaczynają nam się krzyżować pigmenty. Nie zawsze ich połączenie daje dobry rezultat. Często połączenie dwóch pigmentów jest bardzo niekorzystne, nie wspominając już o tym, że rezultat może znacznie odbiegać od tego, co mamy w palecie.
Przypomnę zatem, że we fryzjerstwie mamy siedem pigmentów. Są to: popielaty, opalizujący, złocisty, miedziany, czerwony i zielony. Odrębnym, bardzo specyficznym jest pigment mahoniowy, w skład którego wchodzą – miedziany, czerwony i opalizujący. To od ich proporcji zależy, czy kolor postrzegamy jako zimny, czy ciepły.
W procesie zmiany koloru zachodzą między nimi określone zależności. Ostatecznie jakość koloru w dużej mierze zależy od tego, czy pomiędzy refleksami zachowaliśmy harmonię. Tak naprawdę tylko w trzech przypadkach nie mamy się czym przejmować – nakładając odcień czerwony na miedziany, miedziany na złocisty i mahoniowy na miedziany, pod warunkiem zbliżonej ich intensywności. Dzieje się tak dlatego, że każdy następny jest od poprzednika silniejszy. Reszta przypadków wymaga głębszej interwencji w postaci demakijażu. Jest to zabieg bez użycia wody utlenionej, usuwający jednak sztuczny pigment. Potrzebny jest dlatego, że mamy do czynienia z różną „mocą” pigmentów. Najmocniejszy z nich to odcień czerwony, więc jeżeli taki widzimy na włosach, nawet w szczątkowych ilościach, to mamy stuprocentową pewność, że bez uprzedniego ściągnięcia po drugiej koloryzacji będzie on widoczny.
Istnieje również kilka przypadków dyskusyjnych. I tak w przypadku nałożenia mahoniu na odcień popielaty powinno się udać, pod warunkiem, że popiel jest dość mocno wypłukany, a mahoń intensywny. Z innym przypadkiem mamy styczność, gdy pigment czerwony nałożymy na mahoń. Jeżeli w tym drugim nie ma zbyt dużo fioletu, taka zmiana również powinna się powieść.
Wszystkie te przypadki zależą również od rodzaju produktu i gatunku włosów. Każdy przypadek należy więc rozważyć indywidualnie. Są to jednak wskazówki, które rządzą światem kolorów i taka wiedza na pewno się przyda. Fryzjerom, którzy nie mają zbyt dużego doświadczenia, radzę jednak skonsultować to z kimś z dłuższym stażem lub zrobienie demakijażu. Na pewno po dłuższym czasie pracy jakimś produktem wyczujemy również, na ile jest on kryjący, a na ile transparentny. Doświadczenie w tej dziedzinie jest naszym sprzymierzeńcem, dlatego każdą koloryzację traktuję indywidualnie i jest ona dla mnie zbiorem informacji, które mogą przydać się w przyszłości.
Życzę zatem intensywnej pracy przy nasyconych i czystych kolorach!
Krzysztof Piwecki
Fot.: fotolia
Fot.: fotolia


















