piątek, 01 października 2010
Rzemiosła Polskiego.
Andrzej Matracki: Dokładnie tak, mile wspominam Gdańsk, gdzie przeżyłem swój pierwszy start w zawodach fryzjerskich, emocje i… zwycięstwo. Nagrodzony wówczas przez firmę WELLA byłem szczęśliwy i wdzięczny za możliwość uczestniczenia w szkoleniach zawodowych na wysokim poziomie artystycznym z najlepszymi, sławnymi instruktorami fryzjerstwa z całej Europy.
![]()
Każda z tych osób znacznie przyczyniła się do sukcesu całej polskiej reprezentacji na arenie międzynarodowej, ale tak naprawdę na sukces pracuje wiele osób i instytucji, których w jednym zdaniu trudno wymienić. Korzystając z okazji, bardzo dziękuję wszystkim moim partnerom, którzy przyczynili się do tego sukcesu. A przy osiąganiu jego potrzebny jest dobry zespół, niezawodny trener, pozytywna energia, ciężka praca, otwarty umysł oraz wielka pasja i zamiłowanie do tego, co się robi.
![]()
To, co osiągnąłem do tej pory, nie może być przeszkodą do tego, żeby być jeszcze lepszym. Wręcz przeciwnie – powinno być zachętą i motywacją. Według mnie, od mistrzów wymaga się więcej, dlatego stawiam na ciągłe samodoskonalenie się. Dużo nad sobą pracuję, dlatego tak naprawdę, przygotowania do kolejnych mistrzostw świata zaczęły się wraz z końcem poprzednich… Mój trening to codzienna praca w salonie, szkolenia, spotkania z fryzjerami. Inspiracji szukam wszędzie. Wciąż doskonalę technikę i przekładam osiągniętą precyzję na pracę w salonie. Według mnie, fryzura nie jest dziełem przypadku, ale punktem wspólnym oczekiwań klientki i umiejętności technicznej fryzjera.
![]()
Rzeczywiście, start na drodze fryzjerskiej miałem wymarzony i każdemu młodemu adeptowi sztuki fryzjerskiej życzę takiego początku. Człowiek dąży do wyznaczonego celu wiele lat. W moim przypadku trwało to 10 lat. Brałem udział w wielu konkursach o międzynarodowym zasięgu. Mistrzostwo Świata we Fryzjerstwie to jakby ukoronowanie moich starań. Jednak nie jest tak, że po zdobyciu tytułu już nic nie muszę robić. Ciągle pojawiają się inne cele, które chcę zrealizować. Jestem wciąż tym samym skromnym chłopakiem, który nie robi nic wbrew swojej naturze. Mistrzostwo pozwoliło mi zrealizować jedynie część moich planów i marzeń.
![]()
Miałem przyjemność, jako jedyny Polak, uczestniczenia we wszystkich mistrzostwach świata z udziałem Polski: Seul 1998, Berlin 2000, Las Vegas 2002, Mediolan 2004, Moskwa 2006, Chicago 2008. Cieszy mnie fakt, że, jak nigdy, mamy bardzo silną drużynę, która bardzo dobrze zaprezentowała swoje umiejętności w Moskwie 2010 na mistrzostwach Europy. Mój brat Paweł to mistrz Europy i wicemistrz świata w drużynie, Paweł Piotrowski – mistrz Europy i zdobywca wielu medali na arenie światowej. To Oni między innymi stanowią gwarancję udanego startu w Paryżu.
![]()
Sięgać po nieosiągalne. Bardzo lubię się rozwijać i osiągać wyznaczone cele. Z wielką przyjemnością przekazuję swoją wiedzę i uczę fryzjerstwa, udzielam się charytatywnie, przewodniczę kilku organizacjom fryzjerskim, udzielam się medialnie, recenzuję nowości kosmetyczne oraz narzędzia fryzjerskie pojawiające się na rynku. Obecnie jestem zaangażowany w parę nowych projektów, takich jak: nożyce z serii Foxmaster (www.foxmaster.eu), dwa portale internetowe o tematyce kosmetyczno-fryzjerskiej (www.pieknieje.pl i www.marketurody.pl), rozwój salonów, pracę nad materiałem edukacyjnym itd.
Jednak przede wszystkim staram się każdą wolną chwilę wygospodarować dla mojego syna, Aleksandra. Dbam o nasz dobry kontakt, przy okazji zabawy chciałbym też coś mu przekazać… Kontakty z rodziną są dla mnie bardzo ważne.
W wolne weekendy zabieram żonę i syna na wycieczki po Polsce. Lubię spędzać czas aktywnie. Uprawiam kajtserfing (surfing z latawcem) i wakeboard (jazda na desce surfingowej za motorówką), uczestniczę też w rajdach samochodowych jako pilot. Staram się jednak uprawiać te sporty w miarę możliwości bezpiecznie. Obawiam się kontuzji, które mogłyby niekorzystnie wpłynąć na moją pracę, bo niezmiennie fryzjerstwo pozostaje moją największą pasją.
Wraz z całym zespołem „Kuriera Fryzjerskiego” życzę pomyślnego startu i wiary w sukces podczas mistrzostw świata w Paryżu.
Fot.: archiwum prywatne A. Matrackiego


















