środa, 17 lutego 2010
Według powszechnego rozumienia pojęcie kryzys oznacza coś złego, dramat, ciężki okres. Ale tak naprawdę kryzys to moment rozstrzygający lub inaczej punkt zwrotny. W sensie ekonomicznym pojęcia kryzys używa się głównie dla określenia złego stanu koniunktury w skali makroekonomicznej. Zauważmy, że cykl gospodarki, w najprostszym ujęciu, układa się w swoistą sinusoidę, raz jest lepiej i wtedy mamy czas prosperity, a raz jest gorzej i ten okres nazywamy recesją. W tym rozumieniu kryzys oznacza załamanie się procesu wzrostu gospodarczego, czyli poważne naruszenie stanu równowagi gospodarczej i regres w rozwoju. W takich warunkach kryzysowi towarzyszy generalny spadek podstawowych wielkości ekonomicznych. Nasilają się również zjawiska niepożądane społecznie, a wśród nich, najbardziej zauważalny i odczuwalny jest wzrost bezrobocia. Teoria ekonomii mówi jednak, że kryzys można ujmować jako fazę cyklu koniunkturalnego, w klasycznym ujęciu zwaną fazą dekoniunktury, charakteryzującą się nadwyżką podaży nad popytem i wysokim bezrobociem.
Warto dodać jeszcze, że kryzys może mieć różne rodzaje i różne przyczyny. W ekonomii wyróżniamy kryzys bankowy, walutowy, giełdowy, finansowy i nadprodukcji. Teorie występowania kryzysów można podzielić na egzogeniczne, endogeniczne i mieszane. Te pierwsze przyczyn kryzysów upatrują w czynnikach zewnętrznych, tkwiących poza systemem gospodarczym, jak: wojny, wydarzenia polityczne, rewolucje, wielkie migracje ludności czy odkrycia techniczne. Teorie endogeniczne doszukują się przyczyn występowania kryzysów w mechanizmach gospodarczych i interwencjonizmie państwa, dowodząc, iż każdy rozkwit musi skutkować załamaniem, zaś każde załamanie prowadzi po jakimś czasie do ożywienia gospodarki. Teorie mieszane upatrują przyczyn występowania kryzysów gospodarczych zarówno w czynnikach tkwiących w gospodarce, jak i występujących poza nią.
Kryzys określany na świecie jako kryzys 2007-2009 jest uważany za ogólnoświatowy kryzys ekonomiczny rynku finansowego i bankowego, który rozpoczął się od zapaści rynku pożyczek hipotecznych wysokiego ryzyka w Stanach Zjednoczonych i poprzez powiązania finansowe, bankowe oraz walutowe, wynikające z wymiany zagranicznej, przeniósł się do Europy. Kryzys ten został uznany za największy od czasów II wojny światowej. Jednak dla Polski okazał się stosunkowo łaskawy. Polska, jako jedyny kraj na tle innych krajów Unii Europejskiej, odnotowuje wzrost gospodarczy. Ekonomiści polscy i światowi tłumaczą ten fenomen niewielką zależnością Polski od eksportu i dużym rynkiem wewnętrznym. Polskiej gospodarce pomogły także stopniowe obniżki stóp procentowych, dokonywane przez bank centralny w obawie przed eskalacją kryzysu bankowego.
Na korzyść Polski działa również napływ środków funduszy unijnych, programów 2007-2013 oraz konieczność dostosowania infrastruktury przed piłkarskimi mistrzostwami Euro 2012. Nasuwa się wniosek, że my już wygraliśmy na Euro 2012... Nie zawodzą też konsumenci. Wskaźnik Optymizmu Konsumentów wykazuje tendencję wzrostową. Wskaźniki: Skłonności do Zakupów i Oczekiwań także wzrastają. Polscy konsumenci, nawet ci w gorszej sytuacji finansowej, z pewną nadzieją spoglądają w przyszłość – jak podają wyniki badań ekspertów z Ipsos, a dobre nastroje konsumentów to wsparcie dla gospodarki.
Czy to koniec kryzysu? Według Międzynarodowego Funduszu Walutowego światowa recesja się skończyła. Najszybciej z kryzysu wyjdą Stany Zjednoczone. „Ekonomia światowa na nowo zacznie się rozwijać, popychana przede wszystkim silnym rozwojem gospodarek azjatyckich i stabilizacją lub skromną poprawą w innych państwach”, potwierdza Fundusz w raporcie „Światowe Perspektywy Gospodarcze”. A Polska? Z ankiety przeprowadzonej wśród ekonomistów wynika, że najbardziej pesymistyczne prognozy wróżą nam wyjście z kryzysu dopiero w IV kwartale 2010 roku. Ale optymiści zapowiadają poprawę już na I kwartał tego roku. Konsumenci podzielają ten optymizm, przedsiębiorcy liczą na poprawę na początku roku.
Tak dla przypomnienia – chiński ideogram słowa kryzys jest złożeniem dwóch terminów: „zagrożenie” i „szansa”. Autorka ekonomicznych książek o kryzysie, Aneta Zelek, postawiła hipotezę, iż kryzys jest rajem dla bogaczy i piekłem dla biednych. Oznacza to, że dla jednych kryzys jest okazją i szansą na rozwój oraz zmianę, a dla innych może stać się zagrożeniem ich istnienia. Silni przetrwają, a przełomowy okres pozwoli na wyeliminowanie najsłabszych z rynku. Jednocześnie kryzys zmobilizował przedsiębiorców do oszczędności. Gdyby jednak nie stawało się to kosztem redukcji zatrudnienia, można by przyjąć takie „porządki w gospodarce”. Optymistyczne prognozy zapowiadają wychodzenie z kryzysu polskiej gospodarki, jednak bezrobocie nie będzie malało w równie optymistycznym tempie. Jest szansa, że część zwolnionych pracowników odnajdzie się na nowym rynku pracy, części trzeba będzie jednak pomóc.
Tekst: Izabela Wojewoda
Fot.: shutterstock


















