Nauczmy się prostować - to proste

W dobie spustoszenia na włosach wielu kobiet, jakie zasiała ostatnimi czasy aktywna keratyna, warto zastanowić się czy problem palonych prostownicą włosów nie bierze się przypadkiem z niewiedzy na temat tak prozaicznego z punktu widzenia każdego fryzjera zabiegu. Nikt przecież nie uczył nas ani w szkole, ani na praktykach jak należy to robić. Dlatego ja Was nauczę. Wszyscy przecież bezmyślnie powtarzają to prostowanie po sobie wzajemnie, skupiając uwagę na jakości powłok urządzeń, ich wykończenia czy temperatury. A nie to jest tutaj clue.

2018-04-24 13:17:43

Do napisania tego poradnika natchnęły mnie ostatnie targi fryzjerskie w Katowicach, gdzie przy okazji wykonywania zabiegu opartego na prostowaniu włosów przez ponad półtorej godziny tłumaczyłem jak należy to robić i dlaczego akurat tak. Prawiłem mądrze, bo z otwartymi buziami słuchało mnie do końca blisko dwieście osób.

Zacznijmy od podstawowej kwestii. Prostowanie włosów jest czynnością, która swoje podłoże posiada w chemii i fizyce. I to jest bardzo istotna sprawa, ponieważ jak każde zjawisko fizyczne i chemiczne zależy w dużej mierze od napotkanych czynników. Może tym samym być przyczyną innych zjawisk, czyli przynieść różnorakie efekty i skutki. Musimy dołożyć więc starań, by konsekwencją prostowania włosów nie było ich zniszczenie, a tylko przekształcenie z kręconych czy puszących się, na proste. Zdrowie włosa podczas prostowania to nasz nadrzędny cel. Za to przekształcenie, podobnie jak podczas modelowania (czyli ondulacji fenowej) czy chemicznej, odpowiedzialna jest zmiana ułożenia wiązań pomiędzy atomami siarki stanowiącymi budulec włosa. Nasz przypadek dotyczy przekształceń układu równoległego na prostopadły (S=S na SxS), na skutek potraktowania zimnego włosa (temp. pokojowa ok. 21oC) skrajnie wysoką temperaturą generowaną przez urządzenie posiadające nagrzewające się do 130oC-230oC płytki z różnego tworzywa.

Tu pora na pierwszy wniosek: skoro włos odkształca się tylko przy zmianie temperatury jego prostowanie odbywa się jedynie podczas pierwszego przeciągnięcia prostownicą. Drugie i kolejne pociągnięcie na nagrzany do 180oC włos taką samą temperaturą nie zadziała już wcale, nie spowoduje utrwalenia, a tylko zniszczy termicznie prostowaną strukturę. Dlatego jest to kategorycznie zabronione. Lepiej wolno i dokładnie przeciągnąć pasmo raz, niż robić to szybciej i wielokrotnie.

Omawiając temperaturę wspomnę, że badałem wszystkie dostępne w prostownicach poziomy ciepła i na własne oczy widziałem, że każdej jakości i grubości włos wymaga różnicy tylko 163 stopni, by zostać idealnie wyprostowanym, przy zastosowaniu odpowiedniej techniki rzecz jasna. Dodając do tego temperaturę włosa wystarczy 184 stopnie, a nie 190, 200 czy 220. Zupełnie nie wiem po co producenci (choć nie wszyscy) dają tyle możliwości. Może po to byśmy w doborze temperatur popełniali same błędy.

Technika profesjonalnego prostowania włosów zostanie omówiona na końcu. Tymczasem kolejne tezy: stopień wysuszenia włosów może bardzo ułatwić lub utrudnić sprawę. Wiele się słyszało o prostowaniu na mokro. To wierutna bzdura, ponieważ wilgotny włos i woda w nim zgromadzona podgrzana do poziomu już 1000C zaczyna wrzeć. A czy dobre jest polewanie włosów wrzątkiem? Jaki niby miałoby to sens. Gorąca woda zmieniająca szybko stan skupienia z ciekłej na lotną stanowi spore ryzyko poparzenia skóry głowy i faktycznie sieje spustoszenie we włosie. Nie wierzmy reklamom.

Trochę inaczej jest gdy włos jest całkowicie suchy. Naturalnie posiada ubytki wypełnione powietrzem. Jak pamiętamy z fizyki powietrze pod wypływem ciepła rozpręża się i taki ubytek powiększa się. To właśnie dlatego często prostowane włosy tak tracą na jakości. Żeby się o tym przekonać wystarczy proste doświadczenie polegające na nadmuchaniu bardzo mocno balona, a następnie ogrzaniu go gorącym powietrzem z suszarki. Wystarczy chwila i balon pęka. Tak samo rozrywa się wewnętrzna struktura włosa.

Co należy zatem zrobić? Zaobserwować podczas stylizacji, co dzieje się z włosami, które mają na sobie jakiś produkt zabezpieczający przed temperaturą albo analogicznie i prościej mają pozostawioną w sobie odrobinę wilgoci.

Podczas wzrostu temperatury proces odparowania wody nie następuje już tak szybko i gwałtownie, jak podczas pierwszego przypadku. Za to mieszanka tlenu i wodoru, wypełniając wolne przestrzenie w cortex włosa, pozwala na rozprowadzenie ciepła po całej jego długości. Nie generuje się wtedy powiększania zniszczeń, a wpływa pozytywnie na porowatość całej długości włosa, która pozwala z kolei na osiągnięcie równomiernego i trwałego efektu stylizacji z zachowaniem odpowiedniego nawilżenia. Wpłynie ono pozytywnie na sytuację, w której z prostymi kosmykami wyjdziemy na wilgotne środowisko. Włos nie będzie miał miejsca na przyjęcie wilgoci z powietrza i nie spuszy się zachowując tym samym efekt prostych włosów.

Dobre prostowanie włosów zapewnia ich wygładzenie. Bezsensowne jest modelowanie fryzury na szczotkę przed jego wykonywaniem. Ograniczając się do globalnego suszenia, tylko podczas prostowania ingerujemy w strukturę włosa termicznie. Wybierając wstępne modelowanie, poza dodatkowym nagrzewaniem włosów, dokładamy oddziaływanie mechaniczne. Dla odbicia od nasady stosujemy odpowiednią technikę prostowania nasady, nie szczotkowanie. Opiszemy ją później.

Wiadomo doskonale, że gdy kolumna wojska kroczy w równych szeregach lub samochody na ulicy trzymają się swoich pasów nic złego się nie dzieje. Natomiast gdy coś nachodzi na drogę innej rzeczy dochodzi do kolizji i wypadków. Tak samo włosy, które suną równolegle między płytkami prostownicy nie oddziaływują na siebie w żaden sposób. Jeżeli nie zostaną jednak starannie wyczesane dochodzi do nałożenia jednego włosa na kolejne, a podczas nagrzewania, w miejscu ich krzyżowania powstają mikrouszkodzenia, które prędzej czy później, pod wpływem negatywnych czynników środowiskowych, takich jak woda, wiatr, mróz, wolne rodniki czy ocieranie się o ubranie doprowadzą do pęknięcia w zniszczonym miejscu i kruszenia się długości. Na domiar złego nie wystarczy rozczesać separacji tuż przed prostowaniem, bo to zapewni tylko brak możliwości splątania włosów i zatrzymania płynnej pracy żelazkiem. Każdorazowo pasmo powinno być rozczesywane bezpośrednio przed wejściem włosów w płytki prostownicy. Możemy to osiągnąć prowadząc grzebień zetknięty z przodującą krawędzią urządzenia, do samego końca, nie odrywając obu narzędzi od siebie. Wynika to z faktu, iż włosy są tak sypkim materiałem, że już centymetr przerwy między grzebieniem a prostownicą może spowodować nałożenie się włosów na siebie. Dopiero po zakończeniu tego etapu i odkształceniu całej separacji odrywamy grzebień od obudowy. W ofercie producentów możemy znaleźć udogodnienia w postaci wbudowanego grzebienia, ale najczęściej jego zęby są szeroko rozstawione co nijak ma się do gęsto osadzonego grzebienia.

Świadomi jesteśmy faktu, że czesanie włosów byle jakim grzebieniem szlifowanym automatycznie (wiąże się to z licznymi niewidocznymi gołym okiem nierównościami) kaleczy jego powierzchnię zadzierając łuski. Do prostowania wybierzmy oryginalny grzebień z materiału odpornego na działanie wysokich temperatur. Kategorycznie wyzbywając się nawyku czesania grzebieniem rozgrzanego włosa. Gorąca struktura jest dużo bardziej podatna na uszkodzenia mechaniczne, dlatego cierpliwie odczekajmy aż włosy ostygną wracając do temperatury pokojowej zanim ponownie powędrują w nie zęby grzebieni.

Aby usprawnić zabieg i wyeliminować możliwość ponownego prostowania już odkształconych pasm, jeżeli długość włosa na to pozwala, przekładamy je delikatnie przed ramiona (dla prostowanego tyłu) lub za ramiona (podczas pracy z bokami).

By optymalnie wykonać wszystkie czynności i jednym pociągnięciem zakończyć pracę na danym paśmie, wybierajmy separacje grubości maksymalnie 1 cm dla włosów cienkich i rzadkich lub nieco mniejsze niż centymetr dla włosów grubych i gęstych. Szerokość pasma powinna zawsze być węższa o około 1 cm od szerokości płytek. Wyeliminuje to znacząco możliwość wplątania się pojedynczych włosów w elementy konstrukcyjne urządzenia i dyskomfortowego zaciągania włosów w przestrzeniach pomiędzy płytką a obudową, zwłaszcza w modelach o ruchomych powierzchniach grzewczych. Cienkie partie wyciągane do pracy zagwarantują również brak zagięć, które są trudne do poprawienia.

Załamania, czyli najczęściej występujące błędy, powstają również wskutek zbyt mocnego ściskania ramion na włosach. Jeszcze raz przypominam, że jest to zjawisko termiczne, a nie mechaniczne. Zaciskanie nic nie wnosi do profesjonalnej techniki. „Brzydka kreska” w lustrzanym wygładzaniu powstanie również, gdy zatrzymamy prostownicę choćby na ułamek sekundy w miejscu, np. gdy grzebień napotka zapętlony włos. Płynność całego ruchu od nasady po same końce gwarantuje nieskazitelny efekt końcowy fryzury.

Nasada to bardzo ważna część prostowania. Odpowiada za odbicie włosów od skóry i naturalny wygląd. Większość fryzjerów z obawy o oparzenie klientki zaczyna prostowanie w okolicy od 0,5 centymetra do 2 cm od nasady, gdzie włosy wychodzą z głowy. To też generuje załamania i zagniecenia. Urządzenia są tak zbudowane, że bez obaw możemy na ułamek sekundy przyłożyć prostownicę do skóry i zdecydowanym energicznym ruchem przeciągnąć ją szybko około 2-3 cm. Wtedy cały ruch należy powtórzyć kilkukrotnie. Przy takim postępowaniu nie ma mowy o oparzeniu ani parą wodną, która usuwa nadmiar wilgoci, ani samymi płytkami. Włos jest wyprostowany idealnie od samego początku.

Dla zwiększenia odbicia podczas tego etapu wykonujemy delikatny niepełny ćwierć obrót na zamkniętych ramionach (A.). Im bardziej pionowo naciągnięte względem powierzchni głowy pasmo tym większa objętość (B.). Dla maksymalnego efektu „volume” odciągamy pasmo w przeciwnym kierunku (C.)(ryc.2).

Jeżeli wykonane czynności doprowadzą do niedostatecznie dobrze wyprostowanego włosa wszelkich poprawek dokonujemy dopiero po wystudzeniu danego obszaru, ponieważ jak już wiemy tylko letni włos podgrzany do wysokiej temperatury zmienia swój kształt.

W przypadku zaobserwowania, że włosy pomiędzy sekcjami się rozchodzą, na koniec powinniśmy wykonać ponowne prostowanie samej nasady w partiach wymagających poprawek, korzystając z metody opisanej wcześniej.

W tym miejscu mam nadzieję, że przekonałem was, że magia prostowania leży w waszych rękach, a nie patentach i rozwiązaniach technicznych producentów. One są tylko ułatwieniem, które bez fachowej wiedzy nie zadziałają samoczynnie. Warto wiedzieć, że jedynym wymaganiem dotyczącym powierzchni płytek jest to, by były one ultra gładkie, nie kaleczyły i nie zaciągały powierzchni włosów. Bez uszkadzania, stosując profesjonalną technikę, moglibyśmy wyprostować włosy przy użyciu idealnie oszlifowanych dwóch płaskich kamieni, nagrzanych drewnianych klocków czy plastikowych elementów lub żelazka do ubrań. Wystarczy, że będą w stanie nagrzać się stosunkowo szybko, utrzymać długo temperaturę bez ryzyka wahania jej wartości.

 

TECHNIKA PROFESJONALNEGO PROSTOWANIA (praworęczni):

1.  Dzielimy włosy na pięć sekcji: przedziałkiem ucho-punkt szczytowy-ucho wyznaczamy sekcję tyłu, w przedniej części linie podziału dostosowujemy do żądanej fryzury (z przodu zaleca się wydzielenie trzech sekcji).

2.  Rozpoczynając od sekcji karku wydzielamy separacje grubości maksymalnie 1 cm.

3.  Każdą kolejną separację dzielimy na mniejsze pasma szerokości mniejszej niż płytki prostownicy.

4.  Wydzielone pasmo wyczesujemy poziomo grzebieniem o gęstym uzębieniu trzymanym w prawej dłoni, łapiąc je i rozkładając płasko pomiędzy palec wskazujący i środkowy lewej ręki. Utrzymujemy równomierne mocne naciągnięcie pasma przekładając grzebień między kciuk i palec wskazujący lewej ręki.

5.  Prostownicą umieszczoną w prawej dłoni prostujemy nasadę od skóry głowy do długości maksymalnie 4-5 cm szybkimi zdecydowanymi ruchami. Wykonujemy maksymalnie 5 przeciągnięć.

6.  Nie odkładając narzędzi łapiemy pasmo pomiędzy palec wskazujący i środkowy prawej dłoni.

7.  Grzebień utrzymywany w lewej ręce podkładamy od spodu w miejscu gdzie zakończyliśmy prostowanie nasady.

8.  Zwalniając uchwyt pasma, podtrzymując je tylko i wyłącznie grzebieniem tuż za grzebieniem zamykamy prostownicę i w tej samej chwili przechodzimy do prostowania długości i końcówek włosów w wybranym paśmie.

9.  Zdecydowanym, ale umiarkowanym ruchem przesuwamy złączony z prostownicą grzebień, aż do samego końca.

10.          W momencie gdy prostowane pasmo włosów wypadnie spomiędzy płytek prostownicy odrywamy narzędzia od siebie.

11.          Wyprostowane pasma włosów delikatnie przerzucamy przed ramiona.

12.          Wydzielamy kolejne separacje i pasma.

13.          Przechodzimy do prostowania sekcji bocznych.

14.          Sekcję korony prostujemy wydzielając separacje ukośne dostosowane do pożądanej formy fryzury.

15.          Jeżeli zajdzie konieczność łączymy sekcje ponownie prostując nasadę włosów w korygowanych obszarach.

16.          Dla wykończenia wczesujemy grzebień w końce całych sekcji wykonując jeden ruch prostownicą umieszczoną za grzebieniem.

Nie sztuką jest nauczyć się perfekcyjnie prostować włosy. Sztuką jest nauczyć klientów chociażby używania grzebienia i odpowiedniej temperatury (184oC), ponieważ największe spustoszenie na głowie sieje codzienna praca z prostownicą, a nie pojedyncza wizyta w salonie.

 

Marcel Kaluszkiewicz

 

ZNAJDŹ NAS: