O wyjątkowym miejscu, z wyjątkowym człowiekiem – wywiad Adama Szulca z kustoszem National Barber Museum

Michael Ippoliti ze stanu Ohio to niezwykle barwna, wesoła i pracowita osoba. Mimo tego, że jest już na emeryturze (rocznik 1949), wraz ze swoją rodziną i przyjaciółmi prowadzi największy na świecie zbiór barberskich eksponatów, zabytków, kosmetyków, historycznych przedmiotów, dokumentów, obrazów, narzędzi i książek. Miejsce nazywa się National Barber Museum i mieści się w Canal Winchester.

2020-10-29 14:54:38
Autor:

Kilka razy odwiedziłem ten lokal. Od pierwszego wejścia czuć tu niesamowitą atmosferę pasji, rzemiosła, tradycji, historii i zarazem nowoczesności. To miejsce pokazuje skąd wyrastają nasze barberskie nogi.

Korzystałem z muzealnej biblioteki przy pisaniu swojej najnowszej publikacji „Następny proszę!”. W tejże książce znajdziecie też dokładny opis muzeum. Do niej Mike napisał również przedmowę.

Pomyślałem, że warto porozmawiać z Mikie’m o tym, jak funkcjonowanie tego miejsca wygląda z jego perspektywy.

Mike, jesteś dyrektorem i kustoszem National Barber Museum w Canal Winchester w stanie Ohio. Opowiedz proszę czytelnikom, jak to się zaczęło?  Kto był założycielem?

Lokalny barber Edwin Jeffers był założycielem placówki w roku 1988. Zmarł 3 lipca w roku 2006. W tamtym czasie lokalne Stowarzyszenie Historyczne Strefy Canal Winchester przejęło muzeum, kiedy ja byłem jego szefem. Chociaż nie jestem fryzjerem męskim, zostałem wybrany kustoszem muzeum. Z przyjemnością i zaangażowaniem pełnię tę funkcję.

Macie piękne miejsce, które pokazuje turystom i barberom, jak pięknym zawodem jest fryzjerstwo męskie. Jak to się stało, że znaleźliście się w tym lokalu?

Poprzednia lokalizacja była na piętrze w starym budynku z 1870 roku. 5 grudnia 2014 roku wybuchł pożar w restauracji, która mieściła się poniżej. Pożar zniszczył nasze pomieszczenie, choć nie zniszczył eksponatów. Niestety część wystaw przesiąknęła dymem. Na szczęście byliśmy ubezpieczeni. Po tym wydarzeniu wszystkie artefakty zostały wysłane do firmy specjalizującej się w czyszczeniu i odrestaurowywaniu zabytkowych przedmiotów. Zajęło to dwa lata do momentu kiedy wszystko zostało przywrócone do dawnego stanu. Wtedy zaczęliśmy też szukać nowego miejsca. 5 maja 2018 odbyło się uroczyste, wielkie otwarcie nowych przestrzeni muzealnych w naszym mieście.

Czy teraz macie wystarczająco miejsca na eksponowanie swoich skarbów?

O tak. Miejsca teraz jest sporo. Pokoje są podzielone tematycznie i zajmujemy całe piętro w jednym ze skrzydeł tutejszej szkoły średniej. Mamy sześć dużych pomieszczeń oraz sporą przestrzeń w holu do ekspozycji szaf i witryn. Obiecano nam też, że w razie rozrostu i ekspansji naszych zabytków, możemy przejąć również drugie piętro.

Jak zdobywacie swoje okazy?

Jesteśmy muzeum, które nie ma specjalnych zysków. Myślę, że można nas nazwać organizacją non- profit. Zatrudniamy ochotników i wolontariuszy. Wszystkie artefakty pojawiają się na zasadzie prezentów lub kupujemy je za otrzymane dotacje. Wciąż jednak większość eksponatów stanowią te, które zgromadził założyciel Ed Jeffers. One zajmują około 60% powierzchni naszej placówki.

Jakie są Twoim zdaniem najbardziej interesujące zdobycze muzeum?

Myślę, że są to oryginalne narzędzia do upuszczania krwi, 75 barberskich walców (w tym ten o numerze 74.999 przekazany nam przez producenta - Marvy Company), czy unikalna kolekcja kubków do golenia w ilości około 2000 sztuk. Ciekawe są też poukładane scenki z barber shopów z XVII wieku i oczywiście „Hall of Fame”, czyli miejsce na ścianie dla najznakomitszych barberów w USA.

Macie potężny zbiór barberskich książek w swojej bibliotece. Jak można z nich korzystać?

Muzealna biblioteka rzeczywiście jest spora. Niestety nie można tu wypożyczać książek, ale można przyjechać i korzystać z wiedzy na miejscu. Przyjeżdżają do nas m.in. studenci z The Ohio State University, żeby móc wesprzeć się wiedzą i pisać swoje referaty naukowe. Ale nie tylko oni. Różni ludzie pracują w bibliotece nad naszymi zbiorami.

Kto odwiedza muzeum?

Oczywiście głównymi zwiedzającymi są barberzy i uczniowie szkół fryzjerskich. Ale pojawia się sporo ludzi zainteresowanych tak unikalnymi wystawami i ciekawostkami z historii USA. Od 1988 roku odwiedziły nas osoby ze wszystkich pięćdziesięciu stanów i z ponad trzydziestu krajów. Każdego roku jest około 3 tysięcy ludzi w naszej placówce.

Jak teraz wygląda sytuacja pandemiczna w Ohio?

W tym momencie w Stanach zamknięta jest większość muzeów. W Ohio pozwolono nam otworzyć placówki, ale nałożono dodatkowe ograniczenia i restrykcje. Zwiedzający muszą mieć nałożone maski, umawiają się na konkretną godzinę, należy też trzymać dwumetrowy dystans między ludźmi, a w salach nie może być więcej jak sześć osób.

Co roku we wrześniu   muzeum wraz ze stowarzyszeniami barberskimi organizuje konwencję, na której wręcza się certyfikat „Hall of Fame” kolejnym nominowanym. Jak to będzie wyglądało w tym roku?

Niestety z wiadomych powodów konwencja się nie odbędzie. Na razie myślimy, jak to rozegrać.

Czy chciałbyś coś dodać?

Dziękuję Ci Adam za wywiad. To dla nas przyjemność być w polskim czasopiśmie fryzjerskim. Cieszymy się też z każdych Twoich odwiedzin w Ohio. Od dwóch lat w muzeum znajduje się specjalna witryna z polskimi artefaktami fryzjerskimi. Mamy nadzieję, że więcej barberów i stylistów z Polski przyjedzie zwiedzić muzeum. Zapraszamy Was!

Rozmawiał: Adam Szulc

ZNAJDŹ NAS: