Połączenia, które inspirują – wywiad z Joanną Jędrzejczak, Magdaleną Dylik i Łukaszem Dylik

Umiejętności wypracowane podczas wielu godzin treningów i ciężkiej pracy, pozwalają na tworzenie oryginalnych stylizacji, które zachwycają i inspirują swoją wyjątkowością. Te wszystkie elementy znalazły swoje odzwierciedlenie we fryzurze stworzonej przez naszych dzisiejszych rozmówców. Joanna Jędrzejczak, Magdalena Dylik i Łukasz Dylik postanowili wykonać jedną z najbardziej zjawiskowych i wymagających technicznie metamorfoz, jakie mieliśmy okazję podziwiać w ostatnich latach. Przelali na włosy swojej modelki własne inspiracje, tworząc piękną, a zarazem nieszablonową fryzurę okładkową. Jakie były kulisy jej powstania? Przeczytacie o tym w rozmowie, którą przeprowadziliśmy z twórcami projektu.

2020-11-04 11:56:33

Fryzura okładkowa, którą wspólnie stworzyliście, robi spektakularne wrażenie i jest dopracowana w każdym calu. Czy mogłabyś Madziu opowiedzieć, jak powstała koncepcja strzyżenia?

Magda: Myśląc o koncepcji strzyżenia, od razu miałam w głowie pixie. Chciałam, żeby fryzura była łatwa w codziennej stylizacji tym bardziej, że nasza modelka miała włosy puszące się, dość trudne do ułożenia. Przed wykonaniem metamorfozy konsultowałam też z Katie – naszą modelką – szczegóły dotyczące strzyżenia. Podpytywałam co jej się podoba. Niczego nie chciałam jej z góry narzucać, bo podczas pracy – jak dobrze wiemy – musimy spełniać też oczekiwania naszych klientek i brać pod uwagę ich preferencje. Naszą wspólną inspiracją okazała się fryzura noszona przez jedną z influencerek, którą obserwujemy na Instagramie – Alineh Avanessian. Katie pokazała mi jej zdjęcie i zapytała, czy w takim kierunku mogłybyśmy pójść. Od razu w mojej głowie zaczęła się układać wizja strzyżenia. Wiedziałam już, co chcę wykonać.

Asiu, ty byłaś odpowiedzialna za koloryzację. Opowiesz proszę, jak przebiegała metamorfoza koloru?

Joanna: Przede wszystkim przy takich trudnych koloryzacjach i dekoloryzacjach zawsze trzeba mieć podstawowy plan i koncepcję tego, co chcemy wykonać. W trakcie pracy ten plan bardzo często ewoluuje. Włosy mogą zareagować w inny sposób niż oczekiwany przez nas, dlatego zawsze trzeba mieć plan A, ale też plan B, a nawet plan C na wypadek, gdyby wydarzyło się coś niespodziewanego. W przypadku Katie włosy były przygotowywane już wcześniej. Wiedziałyśmy z Magdą czego możemy się spodziewać, dlatego nie zakładałyśmy żadnych rewolucji. I rzeczywiście: to, co zaplanowałyśmy na początku, udało się w całości zrealizować. Podczas przemiany Katie mocno skupiliśmy się na kondycji włosów, bo kilkukrotnie były one rozjaśniane. Regeneracja i odbudowa włosów były jednymi z ważniejszych elementów tej metamorfozy. Dzięki temu można było wydobyć intensywność kolorów. Koloryzacja musiała też współgrać ze strzyżeniem, które zaprojektowała Magda. Bez tego strzyżenia nie byłoby koloryzacji, a bez koloryzacji nie byłoby strzyżenia. Ten projekt okazał się świetną okazją do pokazania tego, co wspólnie z Magdą jesteśmy w stanie stworzyć, choć w początkowym założeniu nie miałam brać udziału w tym projekcie.

Jak w takim razie doszło do tego, że postanowiliście wspólnie stworzyliście metamorfozę Katie?

Łukasz: Mamy z Asią długą historię znajomości. Magda starała się kiedyś o pracę u Asi, ale tej pracy nie dostała. Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że jestem za to wdzięczny, bo wiem, że dzięki temu mogliśmy pójść własną drogą. Przez jakiś czas później nie mieliśmy ze sobą kontaktu i unikaliśmy się. W końcu któregoś dnia spotkaliśmy się, porozmawialiśmy i zaczęła pojawiać się między nami sympatia. Zaczęliśmy wspólnie organizować szkolenia i zbliżyliśmy się do siebie. Magda i Asia szkoliły się tez nawzajem. Mieszkamy w jednym mieście i mamy w życiu pasję i podobny cel – wszyscy chcemy być najlepszą wersją samych siebie, dlatego nasza współpraca przy różnych projektach wychodziła dość naturalnie. Wiedzieliśmy, że jeśli zaprosimy Asię do współpracy przy metamorfozie Katie, efekt będzie rewelacyjny. Połączenie umiejętności Magdy i Asi pozwoliło stworzyć naprawdę atrakcyjną wizualnie całość.

Asiu, a jak z Twojego punktu widzenia wyglądała ta współpraca?

Joanna: Doskonale się z Magdą i Łukaszem uzupełniamy. To chyba najlepsze określenie. Każde z nas jest zupełnie inne. Magda jest bardzo spokojna i stonowana. Łukasz to z kolei wulkan energii. Ma dużą charyzmę, ale przez te różnice wzajemnie możemy na siebie pozytywnie wpływać. Zdarza się, że w niektórych sytuacjach muszę stopować Łukasza, a kiedy ja mam chwile zwątpienia, Łukasz potrafi bardzo szybko mnie zmotywować do działania. Z Magdą też świetnie się uzupełniamy. Magda doskonale radzi sobie ze strzyżeniami, ja zajmuję się koloryzacjami. Oboje dali mi dużo odwagi i zachęcili, żeby rozpocząć własne szkolenia online. Dość długo byłam temu przeciwna. Nie chciałam pokazywać się w Internecie. Wolałam, żeby moje prace świadczyły o moich umiejętnościach, ale przekonałam się, że w dzisiejszych czasach to jest zdecydowanie za mało. Kiedy przyszedł lockdown w końcu otworzyłam się na te działania online. Podejrzewam, że gdyby nie Magda i Łukasz, odkładałabym tę decyzję jeszcze kilka lat.

Jak dokonaliście wyboru modelki? Dlaczego akurat Katie wybraliście do tego projektu?

Magda: Katie jakiś czas temu zgłosiła się do nas jako klientka. Kiedy wtedy robiliśmy jej zdjęcia przed i po stylizacji, widzieliśmy, że jest bardzo fotogeniczna i zapytaliśmy, czy nie chciałaby zostać naszą modelką. Zgodziła się. Stwierdziła, że jest otwarta na metamorfozy.

Łukasz: Upłynęło półtora roku pomiędzy naszym pierwszym spotkaniem z Katie i rozmową o metamorfozie, a samą metamorfozą. Wcześniej po prostu nie mieliśmy na to czasu, ale kiedy któregoś dnia zobaczyłem zdjęcie Alineh, od razu widziałem Katie. Ta fryzura rewelacyjnie do niej pasowała. Katie stwierdziła z resztą, że ta fryzura nie powinna nazywać się pixie, tylko „fryzura Katie”, bo jest dla niej stworzona.

Joanna: Kate okazała się świetną modelką. Była otwarta, chętnie z nami współpracowała i zgadzała się tak naprawdę na wszystko, co zaproponowałyśmy. Pozwoliła nam wdrożyć w życie nasze inspiracje. Gdyby nie jej podejście, pewnie musiałybyśmy zmienić swoją koncepcję fryzury i zaproponować coś spokojniejszego, dlatego naprawdę cieszę się, że to właśnie Katie została naszą modelką. I zgadzam się tu w stu procentach z Magdą i Łukaszem – ta fryzura była szyta na miarę. Świetnie pasuje do całego wizerunku Katie.

Słyszałam, że ktoś po Was próbował odtworzyć tę fryzurę.

Łukasz: Kilka osób próbowało. I dobrze, że próbowali. Bez prób i treningów niczego się nie osiąga, a ta fryzura jest naprawdę zaawansowana technicznie i wymaga dużej wprawy i wiedzy fryzjera. Znasz powiedzenie, że naśladownictwo to najszczersza forma pochlebstwa?

Tak…

Łukasz: No właśnie. To bardzo mądra zasada. Bo jeśli ktoś chce Ciebie naśladować, to znaczy, że jesteś na drodze, na której on też chce się znaleźć. My też podkreślamy, że w swojej pracy inspirowaliśmy się Alineh. Nie ukrywamy tego, bo to prawda. Alineh jest dla nas autorytetem jeśli chodzi o pixie.

Łukaszu, Ty myłeś odpowiedzialny za organizację projektu. Czego nauczyło Cię to doświadczenie?

Łukasz: Przy realizacji każdego projektu uczymy się czegoś nowego. Dzięki tej metamorfozie wiemy na przykład, że przy każdym tego typu przedsięwzięciu musi być wyznaczona jedna osoba, która zarządza harmonogramem prac. Musi być jeden dyrygent, który całość skoordynuje. Moim zdaniem przed każdym takim projektem powinno odbyć się zebranie, podczas którego wyznaczamy sobie konkretne zadania i reguły wspólnej pracy. Wtedy nikt na nikogo nie będzie się obrażał i każdy będzie wiedział, co ma robić. Przy tej metamorfozie tego zabrakło i skończyliśmy pracę o drugiej w nocy, ale już przy kolejnym projekcie będziemy dokładnie wiedzieli, czego unikać i czego pilnować. Musisz też wiedzieć, że ostatnia sesja z Katie nie była jedyną sesją. Było ich w sumie 5, a modelka spędziła na naszym fotelu ponad 32 godziny.

To mnóstwo czasu!

Łukasz: Mnóstwo, ale ten czas był potrzebny. Katie przed metamorfozą miała ciemne, farbowane włosy. W kilku etapach musieliśmy je rozjaśniać, a jednocześnie regenerować. Przygotowywaliśmy modelkę do właściwej koloryzacji wieczorami i w nocy. To też jest element zarządzania projektem. Kiedy pracuje się z kimś po raz pierwszy, początkowo ustalony przez nas plan ulega zmianie. Różne aspekty trzeba wziąć pod uwagę - również te związane z zaopatrzeniem. Kiedy jesteś w ferworze pracy, o pewnych rzeczach możesz zapomnieć, dlatego trzeba trzymać się ustalonego planu. Dla uzyskania właściwego efektu potrzebny jest też dobry fotograf, a my mamy szczęście z takim współpracować. Jako koordynator projektu musiałem być łącznikiem pomiędzy fryzjerkami, modelką, makijażystką, fotografem. Musiałem też zaplanować budżet. Pilnowanie kosztów jest bardzo ważne. Trzeba przeliczyć wszystkie wydatki i zyski, żeby projekt się spinał. Jacek Walkiewicz powiedział kiedyś takie mądre zdanie: nie zawsze to, co warto, się opłaca i nie zawsze to, co się opłaca, warto. Te słowa dały mi kiedyś bardzo dużo do myślenia. Zrozumiałem też, że bardzo ważne jest to, jakimi w życiu ludźmi się otaczasz. Dlatego nadajemy z Asią na tych samych falach. Dla całej naszej trójki rozwój jest bardzo ważny. Dzięki ciągłemu rozwojowi możemy spełniać swoje marzenia, a tylko te spełnione marzenia są coś warte.

Te słowa były pointą naszej poprzedniej rozmowy.. Dużo wtedy mówiliśmy o rozwoju osobistym, a jak ten rozwój wyglądała w Twoim przypadku, Asiu?

Joanna: Przede wszystkim podejmuję się w życiu rzeczy, których się boję. Tak już w życiu jest, że boimy się rzeczy, których nie potrafimy, dlatego zawsze, kiedy nie jestem czegoś pewna, staram się jak najwięcej ćwiczyć, szkolić i później przenosić te umiejętności na klientki. Przełamuję własne bariery i kiedy słyszę od fryzjerów, że np. nie mają odwagi na pracę z crazy kolorami lub obawiają się podejmować dużych dekoloryzacji, ja tym bardziej będę szła w tą stronę. Dzięki ćwiczeniom jestem spokojniejsza.

Jakiś czas temu zaczęłam szkolić się trochę na własną rękę. Zaczęłam szukać osób, które pomogą mi zdobyć wiedzę w obszarach, których się boję. Była to przede wszystkim chemia. W tej dziedzinie nie zawsze wszystko było dla mnie jasne. Szukałam chemików, fizyków, biologów – specjalistów, którzy posiadają wiedzę w bardzo wąskim zakresie. Tą drogą zdobyłam bardzo dużo cennych informacji. Brałam udział oczywiście w różnych szkoleniach np. z kolorymetrii, ale każdą zdobytą informację musiałam potwierdzić, dlatego postanowiłam szukać tej wiedzy u źródła – u ekspertów, u ludzi z konkretną wiedzą i wykształceniem. Szukałam potwierdzeń. Weryfikowałam też swoje teorie, konsultując je ze specjalistami.

Czy jednym z Waszych marzeń było stworzenie fryzury okładkowej?

Magda: Nigdy wcześniej nie myślałam o tym, że mogłabym stworzyć fryzurę okładkową. Jestem wręcz zaskoczona tym, że fryzura wyszła tak pięknie, że może zdobić okładkę magazynu. Pracując przy metamorfozie Katie nie sądziłam, że tak się stanie. Nie myślałam o tym.

Joanna: Piętnaście lat temu, kiedy dopiero wchodziłam na swoją drogę zawodową, jak wszyscy inni fryzjerzy, miałam okazję oglądać różne magazyny branżowe. Bardzo podziwiałam wtedy osoby, które tam się znajdowały. O okładce nigdy nie marzyłam. To było poza skalą moich marzeń, natomiast jeśli chodzi o znalezienie się w samym magazynie muszę przyznać, że tak – marzyłam o tym i wydaje mi się, że jest to marzenie każdego fryzjera. To niesamowity zaszczyt.

Łukasz: Kiedy zobaczyłem zdjęcia z sesji, pomyślałem o okładce. Skonsultowałem to z Magdą i Asią. Obu spodobał się ten pomysł. Sam też cieszę się z okładki. To dla nas duży skok w przód pod kątem zawodowym. Wiem też, że tak ciężka praca dwóch fryzjerek, widoczna na okładce, jest dla nich naprawdę czymś bardzo wyjątkowym. Obie włożyły mnóstwo wysiłku w stworzenie tej metamorfozy i zasłużyły na takie wyróżnienie. Może w przyszłości będą kolejne okładki, a może taka okazja nigdy więcej się nie powtórzy…

Powiem Tobie przy tej okazji historię, którą można przenieść na różne sytuacje życiowe: kiedyś Mateusz Grzesiak, którego bardzo cenię, występował w Londynie. Miałem wtedy możliwość wykupienia oprócz standardowego biletu na jego występ, możliwość zjedzenia z nim obiadu. Powstał wtedy w mojej głowie taki mętlik. Zastanawiałem, się czy dopłacić dodatkowo za tę opcję, czy nie. Zapytałem o to moją żonę, a ona w odpowiedzi zapytała: „skąd wiesz, czy jeszcze kiedykolwiek będziesz miał szansę zjeść z tym człowiekiem obiad?”. Pomyślałem sobie wtedy: może faktycznie warto. Dziś uważam, że opłacało się i było warto. A gdyby Magda nie pomogła mi sobie tego uświadomić, pewnie zrezygnowałabym z tej możliwości. Chcę przez to powiedzieć, że warto inwestować w siebie, w promocję swojej marki, bo prędzej czy później to się zwróci.

Macie poczucie, że dzięki temu projektowi wskoczyliście w swoim życiu zawodowym na jeszcze wyższy poziom?

Magda: Już podczas metamorfozy, kiedy efekty koloryzacji były widoczne, powiedziałyśmy sobie z Asią, że w tym momencie bardzo wysoko podniosłyśmy sobie poprzeczkę. Przy strzyżeniu nie byłam tego jeszcze tak świadoma, natomiast później, kiedy fryzura zaczynała nabierać ostateczny kształt, uświadomiłam to sobie.

Joanna: Razem z Magdą skupiamy się maksymalnie na samej pracy. Nie śledzimy lajków, zasięgów czy liczby obserwujących. Tym zajmuje się Łukasz. My jako fryzjerski musimy być przede wszystkim przy fotelu, chociaż oczywiście po metamorfozie widziałyśmy reakcje ludzi, którzy zobaczyli naszą pracę.

Łukasz: Kiedy po metamorfozie wysłałem do Asi zdjęcia naszej modelki, odpisała krótko: „level światowy”. A musisz wiedzieć, że Asia jest skromną osobą. Skoro już mówi tak o swojej pracy, to musi być coś wyjątkowego. Nam wszystkim niełatwo jest z resztą mówić o swojej pracy, że osiągnęła światowy poziom, ale to również opinia ludzi, którzy widzieli efekty tej metamorfozy. Publikowaliśmy zdjęcia na polskich i zagranicznych forach i nie spotkaliśmy się z ani jednym negatywnym komentarzem, co rzadko się zdarza. Wcześniej oczywiście bywało różnie. Spotykaliśmy się z hejtem i krytyką. Bardzo cenię sobie co prawda konstruktywną krytykę, choć słuchanie, że źle się coś zrobiło, nigdy nie jest to miłe. Cytowany już dziś przeze mnie Jacek Walkiewicz powiedział kiedyś jeszcze jedną fajną rzecz: mamy w Polsce takie ładne powiedzenie – ludzie uczą się na błędach. Ale nikt nie dodaje do tych słów bardzo ważnego uzupełnienia: jeśli wiedzą, że je popełniają. Ta zasada sprawdza się w życiu prywatnym i zawodowym. Z Magdą i Asią mówimy sobie bardzo szczerze nawet o rzeczach trudnych, które nas bolą. Dzięki temu wiemy, jak możemy stać się lepsi.

Czy to też jest klucz do Waszego sukcesu? Czujecie, że dzięki temu możecie coraz wyżej podnosić sobie poprzeczkę?

Łukasz: To jest absolutnie pierwszy i najważniejszy warunek na drodze do sukcesu. Jeżeli będziemy budować relację na ciągłym poklepywaniu się po plecach i mówieniu, jacy to jesteśmy świetni, to jedno będzie się wstydzić za drugie. Niczego się w ten sposób nie osiągnie. Trzeba realnie patrzeć na siebie i swoje umiejętności. Każdy z nas wie co potrafi, ale znamy też swoje słabości i wiemy, co jeszcze wymaga czasu i dopracowania.

Dziękuję Wam za inspirującą rozmowę i życzę kolejnych, równie spektakularnych projektów!

Dziękujemy.

Rozmawiała: Ewa Sroka

________

Katie, Twoja przemiana robi niesamowite wrażenie! Jak czujesz się w nowej fryzurze?

Czuję się fantastycznie! Pomimo wielu obaw związanych z tak drastyczną zmiana, zaufałam team’owi Dylików. Uważam, że fryzura pasuje idealnie do moich rysów twarzy i pięknie je podkreśla, a kolory odzwierciedlają moją osobowość. Na pewno minie dużo czasu zanim wrócę ponownie do długich włosów (które nosiłam cale życie!), ponieważ w nowej fryzurze czuję się bardzo kobieco i „z pazurem”, co bardzo sobie cenię.

Dlaczego zdecydowałaś się na tak dużą metamofrozę?

Wahania oczywiście były, ale ostatecznie pomyślałam: raz się żyje! Może taka okazja się więcej nie trafi... Nie lubię niczego żałować. Nie chciałabym żałować, że nie spróbowałam i rozmyślać: „a może jednak to by mi pasowało…”.

Jestem bardzo dużą indywidualistką, nie lubię podążać za tłumem. Lubię się wyróżniać. Lubię wyglądać odważnie i wyjątkowo. Ta metamorfoza jest uosobieniem wszystkich tych cech.

Jak inni reagują na Twoją przemianę? Czy ludzie zaczepiają Cię na ulicy pytając o Twoje włosy?

To jest niesamowite, ile przyjemności codziennie przysprawia mi ta fryzura. Nie ma dnia, by ktoś nie zaczepił mnie na ulicy i nie powiedział miłego komentarza. Pewnego dnia podeszła do mnie mała dziewczynka, która powiedziała: „Przepraszam, chciałam tylko powiedzieć, że ma Pani piękne włosy”. Aż się łezka w oku zakręciła, takie to było słodkie. Wszystko, o czym mówię, jest dowodem na to, że fryzjer potrafi nie tylko odmienić nasz wygląd, ale też dostarczyć wielu pozytywów w sferze emocjonalnej. Za to wszystko chciałabym jeszcze raz podziękować Asi, Magdzie i Łukaszowi. Jesteście the best!

GALERIA

ZNAJDŹ NAS: