Krasnal

Na tarasie mam krasnala. Nie dość, że krasnal, to jeszcze z siusiakiem na wierzchu. Większy kicz trudno sobie wyobrazić. Krasnala takiego na pewno nie użyłaby do swoich wnętrz Beata. Jest uznaną w świecie dekoratorką wnętrz, współpracuje z największymi pismami wnętrzarskimi i jest typem petardy. Siedzę na swoim tarasie z moim krasnalem i myślę o Beacie.

2018-08-03 12:32:44

A właściwie nie o niej, tylko o genie Angeliny Jolie, który wykryto u Beaty. Pewność raka jajników na poziomie 80%, raka piersi – 60% jeśli nie usunie wszystkiego, w co biologia wyposaża kobiety: jajników, macicy, piersi. Petarda, która od lat decyduje za innych, w jakich łóżkach się obudzą i przy jakich lampach zjedzą kolację, teraz ma podjąć decyzję, jak dalej żyć. 80 procent, 60 procent. Historie kobiet, które nie dały się przestraszyć współczesnej medycynie i leczą się metodami naturalnymi. Czy tych, które pozwoliły wyciąć sobie wszystko. I Beata w tym wszystkim. Zagubiona.

–   Wiesz Oskar, najtrudniejsze jest to, że mi nic nie jest. Nie choruję. Tylko mam wyrok na określoną chorobę. Ale kurczę każdy z nas ma.

–   Beata, ale czy tu chodzi o operację, czy o lęk o to, czy po niej nadal będziesz kobietą? I co czyni Was babki kobietami?

Rozpłakała się. Ja prawie też.

Krasnal stoi na tarasie. Choćby mu obcięli uszy czy zamalowali farbą oczy, nikt nie ma wątpliwości, że nadal to twarz ogródkowego kiczu. Dzwoni Beata:

–   Oskar, w przyszły poniedziałek idę pod nóż. Ja to ja. Ja to życie. Ja chcę żyć. Bo wiesz, ja do tej pory nie żyłam. Ja się ślizgałam po powierzchni życia. Wydawało mi się, że jak stworzę piękne wnętrza, to ludzie muszą w nich być szczęśliwi. Nie zastanawiałam się, czy są szczęśliwi. Ja budowałam światy, w których wydawali się szczęśliwi. A to ogromna różnica. Bo teraz ja z zewnątrz nie będę piękna: bez swoich piersi z pustym brzuchem. Ale może dopiero jak mi to zabiorą i nigdy nie oddadzą, stworzy się przestrzeń na pytanie, czym dla mnie jest szczęście. Trochę się czuję, jakby mi ktoś zabrał mój piękny dom i kazał być szczęśliwym w ogrodzie z takim koszmarnie kiczowatym krasnalem. I ja tego krasnala nie mogę usunąć. Ja go muszę jakoś zaakceptować, może nawet pokochać. Bo to nie jest w ogóle kawałek o krasnalu, tylko o mnie samej, czy potrafię siebie zaakceptować, a nawet pokochać.

 

OSKAR BACHOŃ

 

ZNAJDŹ NAS: