Fryzjer też człowiek...

Dziś artykuł w stylu: suche żale, czyli co tam u Nas, fryzjerów w trawie piszczy. Tak jak w tytule, fryzjer też człowiek i chce żyć jak każdy inny. Miewamy też gorsze dni, mamy sprawy rodzinne i chodzimy do różnych miejsc, jak reszta przyziemnych. Niejednokrotnie również dzięki pracy z ludźmi jesteśmy wystawieni na obstrzał klientów jak na poligonie. Więc na tej stronie narzekamy i żalimy się dziś jak na przeciętnego Polaka przystało. Kolejny dzień z życia fryzjera… Chyba takiego strasznego nigdy nie przeżyłam, ale mogę przybliżyć po krótce jak to u nas bywa.

2018-08-09 12:06:28

Wstaję rano, codzienne sprawy typu: wyprawianie dzieci do szkoły, szybka kawa między toaletą, a wyjściem z psem na krótki spacer. Jakiś skok po pieczywo do piekarni i... zaczepia mnie o 7:30 pani X w sklepie, pytając czy znajdę dla niej miejsce na coś tam, kiedyś tam. Hmmm... świetnie, moje czoło to notes i przecież mogę przykleić kartkę z terminem, po co mam lecieć do salonu i wpisać w notatnik skoro mogę to zrobić w kolejce po bułki dla męża na śniadanie. Tłumaczę ładnie, że przykro mi, ale proszę o telefon do salonu, ponieważ jakoś tak się składa, że oddzielam życie prywatne od służbowego i terminarz śpi słodko na recepcji, gdyż o 7 rano jeszcze nie pracuję, ale chyba by się przydało. Pani zabija mnie właśnie wzrokiem, ładnie potakuje, a pod nosem mamrocze jaka to wredna baba ze mnie jest i od rana psuję ludziom dzień. Wychodzę, wracam do domu, szybko coś zjeść, bo już wiem, że dziś cała dniówka pełna ludzi, a pracownika w salonie do pomocy brak. No niestety, straszny deficyt ludzi do pracy na rynku i trzeba wszystko ogarnąć samemu. Mąż od rana kręci nosem, że jak to znów idę tak wcześnie do pracy? No idę, bo z tego żyjemy, a klientów nie brakuje. Więc idę sobie do tego mojego saloniku i wchodząc już wiem, że poziom irytacji mi wzrasta, bo pod drzwiami już kolejka kręcąca nosem, czemu nie otwarte od 6:00?! No jestem przecież. Włączam sprzęty, robię kasę, przebieram się i czas na starcie z klientami.

Pierwsza pani Y chciałaby zmienić jednak zdanie i zamiast odrostów zrobić sobie sombre, to nic, że na usługę mam przeznaczone tylko 1,5 h, bo miały być tylko odrosty... Ok, ja nie dam rady? Robię to sombre, kolory dobrane, wszystko omówione, zaiwaniam na 5 biegu, bo przecież wnet kolejna klientka wskoczy do salonu, a ja w czarnym lesie. Ku mojemu zaskoczeniu wchodzi pan i pyta czy go nie „machnę” maszynką w 5 minut? No kurczę chętnie tylko już właściwie jestem spóźniona, dopiero zmywam farbę z włosów. No jak to nie dam rady jak to TYLKO 5 minut?! No nie da rady, ręce opadają, oburzony pan wychodzi marudząc jak to kiedyś się nikt na terminy nie umawiał tylko wchodził i siedział w kolejce aż fryzjer obetnie. No dałoby się, tyle że siedziałby tak kilka godzin. Uwijam się jak w ukropie, żeby dogodzić pani Y, bo w drzwiach stoi pani Z, która już powinna siedzieć na fotelu. Proponuję kawkę czy jeszcze jakiś krótki spacerek, bo mam obsuwę z „jakiegoś” powodu, ale nie – pani Z siada mi za plecami i cierpliwie czeka. Czeka, żeby mnie do grobu wpędzić chyba, bo pyta czy oglądam w tv programy o fryzjerach, te z aferami itp. NIE OGLĄDAM. No jaka szkoda, bo tam to same kiepskie fryzjerki pokazują i przecież fryzjer to wieś totalna, zachować się nie umie. Klnie, wydziera się, jest nie miły i jeszcze te tatuaże na całym ciele... no masz Ci babo placek, kryminalista ze mnie, bo mam z 9 sztuk... zaczyna być wesoło. Poziom irytacji skacze szczeble wyżej. Grzecznie, z uśmiechem zapraszam na fotel i szczerzę się jakbym w totka miała wygrać. Wszystko ustalone, działam, bo czas goni, a przecież mam już opóźnienie. Przechodzę przez usługę bez większych problemów, ale za to przy kasie jest weselej „czemu tak dużo?”. Zapytajmy ZUS’u, księgowej czy kogoś tam w rządzie, czemu mam takie ceny usług... , a i tak mam najtaniej w okolicy. Bo ona by sobie tą farbę w domu za mniejsze pieniądze położyła. Cudnie. Zrób sama, później wrócisz się ratować do mnie. Kolejna pani typu S czy D. Ha! Wie pani, bo ja sobie tam docięłam sama troszkę, bo za długie były, ale przecież jestem świetna i dam sobie radę poprawić. Nosz... pewno, że dam. Z uśmiechem na twarzy łatam wygryzione przez właścicielkę dziury we włosach. „Bo wie pani dziś trafić na dobrego fachowca to sztuka” – owszem z tym się zgadzam. Przecież w tej telewizji pokazują tych okropnych fryzjerów, co strzyc nie potrafią... Pani wychodzi zadowolona, choć lekko załamana, że musi mieć krótsze włosy (ahh te dziury i kiepscy fryzjerzy). Za dwa dni wróci z reklamacją, że jednak nie tak chciała. Dobrze, że mam OC w salonie, uffff. Jeszcze po drodze kilku normalniejszych klientów i zbliżam się do zamknięcia. Wchodzi pan. Przecież w 5 minut go obetnę... no i obcinam, bo przecież tak ładnie mnie prosi. Czyli znów nadgodziny. Dzwoni telefon, klientka umawia się na wizytę i opisuje mi przez telefon co ma na głowie i by chciała to i to, da się?! Teraz zrób sobie wizualizację w głowie jej wyglądu. Ma krótkie włosy, takie do ramion. „Bo widziałam na YT jak taka jedna blogerka zachwalała coś tam, ma pani to?” BOSHHEE. Opowiada przez 5 minut co chce i pyta ile zapłaci. Nie wiem. No jak to nie wiem? Cennika nie mam? Nie, klientki nie mam przed oczami, więc tłumaczę, że muszę zobaczyć to ocenię w zależności od gęstości włosów itp. No mało przecież ma, tak przeciętnie jak każdy, yhhhmmm. Dobra, pan ostrzyżony, czas sprzątać i do domu. Dzieci dzwonią, że do szkoły im potrzeba na jutro… i cała lista zakupów. Dzwoni mama, też potrzebuje zakupów, więc skoro już idę to bym jej kupiła... pewnie. Więc kroczę o 19 po markecie z koszykiem i kartką i marzę o kawie nr 3 albo i 4. Teraz tylko zawieźć zakupy na drugi koniec miasta i w domku. Z pieskiem kurs, z dziećmi przegląd zeszytów, czas na ich kąpiel i spanie. Bajki przecież jeszcze chcą obejrzeć, więc nie dowiesz się co w świecie, chyba że klientka jutro opowie co w wiadomościach nadali. Dzieci do łóżek czas dla mnie, czyli standard: pranie, zmywanie itp. Ot, takie przyjemności. A marzę już o łóżku i wyciągnięciu kopyt. Szybka kąpiel, włosów nie umyłam, trudno jutro w wolnej chwili umyję, hahah dobre sobie. Znów jak ciołek będę latać, bo znów terminarz pełny. Sezon się zaczął, komunie, śluby... W łóżku z komputerem na nogach piszę artykuł do gazety, bo czas oddania się kończy, a już ledwo patrzę na oczy i nie wiem co piszę. Czekolada nie pomaga. Zasypiam z nim w ręku, aż mąż wróci, zlituje się i mi go zabierze. Przy okazji mnie obudzi, bo zasnęłam w dresie i chyba będzie mi niewygodnie... i się rozbudziłam. No to godzina na pogaduchy z mężem i tak mija północ. Czyli z 6-7 h snu. Czemu doba taka krótka? Zdecydowanie za krótka. Właśnie sobie przypominam, że rachunki trzeba zapłacić, więc siedzę jeszcze godzinę nad przelewami. I znów nie umiem zasnąć, mija kolejna godzina. Znów niewyspana na 4 kawach jutro polecę.

Tak, tak przeciętnie mija nam dzień. Nawet jak to czytam to się sama z tego śmieję teraz. Taka codzienność. I mimo tego, że bywają dni kiedy mam ochotę rzucić to wszystko i wyjechać w Bieszczady to trwam w tym salonie sobie dalej, sama taka. Ale nigdy, nawet gdyby trafił mi się sto razy gorszy dzień to bym tego nie zamieniła na nic innego. Mało która praca dostarczy mi takich wrażeń. Kocham swoją pracę i moich wspaniałych klientów, którzy nie są jak Ci opisani powyżej. I życzę Wam, aby też się nie trafiało nie wiadomo co, a zwłaszcza klienci wyuczeni z you tube, bo przecież my się nie szkolimy, więc jak niby mamy się znać na fryzjerstwie :)

Tym optymistycznym akcentem żegnam się z Wami na tą chwilę i zapraszam ponownie.

Pozdrawiam ~ Iv!

 

Znajdziesz mnie tu: https://www.facebook.com/Salon-Creat-Iv-e-101253083852093/

 

O mnie:

Od kilkunastu lat w zawodzie fryzjera. Hobbystycznie również zajmuję się makijażami. Na swoim koncie mam kilkuletnią pracę przy sesjach zdjęciowych z modelkami, fotografami, stylistami. Prowadzę swój salon fryzjersko-kosmetyczny, w moim mieście. Prywatnie matka dwóch chłopców – niestety żadnej córki do czesania ;) Uwielbiam pracę z ludźmi, podróże i wyzwania. Kocham swoją pracę i wszystko co z nią związane, bo fryzjerstwo to nie tylko praca, to pasja, która daje miliony możliwości.

ZNAJDŹ NAS: