Strata?!

Jestem Oskar. Oskar Bachoń. Jestem już dorosłym mężczyzną. Nie dużym chłopcem, ale dorosłym mężczyzną. Chłopcem byłem, gdy potrzebowałem od świata potwierdzenia własnej wartości. Gdy stawiałem drinki całej knajpie, odstawiałem dzikie akcje, żeby świat o mnie mówił. Jakkolwiek mówił, ale żeby mówił. Żebym był na językach innych. Bo wtedy czułem, że istnieję. Bo tak naprawdę nie istniałem dla samego siebie. To ludzie nadawali mi prawo do istnienia.

2018-12-06 15:39:10

Jestem Oskar. Moja chłopięcość jeszcze czasem się odzywa. Lubię być w gazetach czy telewizji. Po prostu lubię. To taki fajny moment “bycia”, ale już ta dorosła część we mnie wie, że to tylko połechtanie mojego ego. Nic więcej z tego nie wynika. Ot, miły gest uznania. Kiedyś byłoby to dla mnie “być albo nie być”.

Jestem Oskar i dzisiaj mam stuprocentowe przekonanie, że największą wartością w życiu jest odwaga by podjąć ryzyko w relacji z drugim człowiekiem. Dostawałem za to po tyłku milion razy. Sparzyłem się wielokrotnie. Wielokrotnie też postanawiałem sobie, że już nigdy nikomu nie zaufam i nikt nigdy mnie nie skrzywdzi. Aż dotarłem do ściany i uświadomiłem sobie, że taką postawą najbardziej krzywdziłem samego siebie. Obżerałem się jak dziki jeż. Piłem. Bo od tego nie da się uciec. Od potrzeby bycia w relacji, od ryzyka odsłonięcia siebie i swoich słabości, od lęku przed cierpieniem i byciem zranionym. Boję się, ale pewnego dnia podjąłem decyzję, że mimo tego lęku, zaryzykuję. Ryzykuję każdego dnia i każdego dnia odkrywam, że doświadczanie bliskości i intymności z drugim człowiekiem, ogromnie mnie buduje. Dzięki temu odkryciu własnych słabości i niepewności w relacji z drugą osobą odkrywam siebie.

Jestem Oskar i mężczyzną stałem się w dniu, gdy odważyłem się nie być twardym “spoko” kolesiem, z żelazną zbroją okutą na szkielecie własnych emocji. Gdy chcąc kupić kolejne pudełko ciastek i zapchać się cukrem, miałem w sobie odwagę usiąść na ławce nad Wisłą i zapytać siebie: o jakiej szczelince niepewności we mnie mówią te ciastka?

Dzisiaj, już wiem. Dopóki czekam, aż świat mnie doceni, dopóki mówię, że jest “spoko”, gdy tak nie jest, dopóki myślę, że mój uśmiech może zakryć wszystkie niepewności – przegrywam. Wygrywam w momencie podjęcia decyzji, że mam w sobie przestrzeń na wszystko: na odrzucenie przez innych, wyśmianie, wyszydzenie. Bo mam w samym sobie przyjaciela, który stoi za mną murem.

Jestem Oskar. Najlepszy przyjaciel Oskara Bachonia.

ZNAJDŹ NAS: