Mistrzowie z Paryża

„Paryż 2018” to ponad godzinny reportaż zrealizowany przez Telewizję Regionalną ReTV z Olsztyna o Mistrzostwach Świata we Fryzjerstwie. W zeszłym roku powstał film dokumentalny „Mistrzowie”, który był opowieścią nie tylko o samej rywalizacji, ale też historii polskiego fryzjerstwa. Autorem obu obrazów jest wieloletni dziennikarz Telewizji Polskiej, producent telewizyjny Maciej Wróbel, nasz dzisiejszy rozmówca.

2018-12-07 08:58:37

Skąd pomysł, by zająć się fryzjerami i uwiecznianiem ich sukcesów?

Na pomysł nie wpadłem ja tylko Andrzej Matracki, producent filmu, ale też mój serdeczny przyjaciel. Żeby poznać genezę obu naszych ostatnich produkcji, trzeba sięgnąć pamięcią do Paryża sprzed kilku lat. Kiedyś, jeszcze jako reporter TVP, relacjonowałem mistrzostwa podpatrując potyczki fryzjerów z Olsztyna. Nigdy jednak nie powstawało coś większego. Aż do zeszłego roku. Andrzej ma w sobie magiczną moc przyciągania ludzi i jednoczenia ich wokół ważnych spraw, a ja nie umiem mu odmawiać.

Do tej pory znany był pan z tego, że w mediach zajmował się głównie polityką. Rozmawiał pan z premierami, ministrami, posłami. A tu nagle taka zmiana.

Dziennikarz, szczególnie dziennikarz telewizyjny, to uniwersalna postać. Musi sprostać każdemu wyzwaniu. A to było dla mnie wyzwanie. Praca obrazem to w telewizji podstawa. A w przypadku fryzjerstwa obraz to fuzja kolorów, kształtów, emocji. Trzeba zwracać uwagę na wiele rzeczy, o których nie miałem pojęcia, że są ważne. Na przykład model, który trzyma w dłoni lakier do włosów i podaje go zawodnikowi to element współpracy jednego z drugim i warto to zauważyć, bo nie wszędzie tak jest.

Jak wyglądała praca z całą kadrą?

Bardzo dobrze. To mieszanka osobowości, indywidualności, każdy jest zupełnie inny. A do tego mają charyzmatycznego lidera, czyli trenera. To było wiele godzin zdjęciowych. W sumie nagraliśmy ok. 90 godzin materiału. Z nich trzeba było wybrać 60 minut.

Co pana najbardziej zaskoczyło, kiedy podglądał pan mistrzostwa?

Rozmach tej imprezy. To naprawdę wielkie wydarzenie. Nie tylko sama rywalizacja budzi emocje, ale jest tam mnóstwo wydarzeń towarzyszących, a za kulisami dzieją się cuda. To wszystko normalnie jest nie do opisania, a my to pokazujemy w naszych filmach. Radość, gdy się wygrywa jest piękna,

ale co zrobić z porażką, gdy medalu nie ma... A przecież fryzura jest piękna, przecież ktoś poświęcił rok na przygotowania. To są trudne momenty. My nie ograniczaliśmy się do relacjonowania tych wydarzeń, ale zaprzyjaźniliśmy się z kadrą. Grzegorz Wójcicki, mój operator, to człowiek niezwykle utalentowany, który wchodził z kamerą tam, gdzie nikt nie mógł wejść. Gdyby tej przyjacielskiej relacji nie było, nie udałoby się wiele ze scen. Serdecznie zapraszam do obejrzenia reportażu z Paryża, może Państwa to zainspiruje, by za rok tam być, bo warto. Mówi to człowiek, który z sektorem beauty do tej pory miał tyle wspólnego, że raz na dwa tygodnie chodził do fryzjera. Paryż – jest moc!

 

Prezydent Matracki

Andrzej Matracki, wielokrotny mistrz świata we fryzjerstwie i trener Narodowej Fryzjerskiej Kadry Polski, został prezydentem największej światowej federacji fryzjerskiej OMC na Europę Zachodnią. Teraz to w jego kompetencjach będzie współpraca z 13 krajami tej części globu m.in. w przygotowaniach Mistrzostw Świata we Fryzjerstwie, które co roku odbywają się w Paryżu.

Jak się teraz do Ciebie zwracać, panie prezydencie?

(śmiech) Jak zawsze, Andrzeju, po prostu. To bardzo prestiżowa funkcja, ale nie przesadzajmy z tymi konwenansami.

Skąd wziął się pomysł bycia prezydentem OMC Western Europe Zone?

Od wielu lat zajmuję funkcję jednego z dwunastu dyrektorów Mistrzostw Świata. Opiekuję się około 3 tysiącami zawodników, trenerów, sędziów. Widzę ich łzy, radość, skupienie. Współpracuję z wieloma środowiskami z całego świata, więc poproszono mnie, abym kandydował na tę funkcję. Było nas dwóch, ja otrzymałem aż 90% głosów. Dzięki temu zasiądę jednocześnie w ścisłym zarządzie światowej federacji, co jest dla mnie wielkim zaszczytem.

Jesteś byłym zawodnikiem, potem dyrektorem, teraz prezydentem, a jednocześnie trenerem naszej kadry. Jedno drugiego nie wyklucza?

Podczas mistrzostw pilnuję, aby wszystko przebiegało zgodnie z regulaminem. Mimo, że jestem jednocześnie trenerem naszej kadry, muszę być bezstronny. Na czas zawodów podpisuję specjalny kontrakt, w którym zapewniam o mej bezstronności. Jak przechodzę obok nich, widząc co robią, często mam ochotę zwrócić im na coś uwagę, ale nie mogę. Mogę jedynie patrzeć na ich błędy, albo dobrze wykonane prace. To drugie na szczęście zdarza się najczęściej.

Jak Polacy postrzegani są na arenie międzynarodowej?

Dużo dobrego o nas się mówi, o naszym profesjonalizmie, pracowitości. Początek startów to 1998 rok – Seul. Wtedy wszystko się zaczęło. To 20 lat pięknej historii, która owocuje dziś nie tylko medalami, ale też tak ważnym stanowiskiem dla Polaka. Nie byłoby mnie tu gdzie jestem, gdyby nie wiele osób. To m.in. Józef Jerzy Matracki, Paweł Matracki, Józef Borucki, Salvatore Fodera, Aleksander Stankiewicz, Stefan Zdrojewski, Mirosław Juszczak, Wojciech Radziwiłowicz, Jolanta Kosakowska, Jan Stoppel,  Waldemar Kotecki, Małgorzata Babicz, Zbigniew Marek, Wojciech Kaczmarek, Jacek Protas, Gustaw Marek Brzezin, Piotr Grzymowicz, Malte Schwien, Rudolf Rehn, Renzo Chinellato.

Kadra, z którą współpracujesz, to mieszanka osobowości, sami indywidualiści. Kto może stać się jej częścią?

Każdy zdolny fryzjer, każdy kto ma wolę walki i chce być jej częścią. W tym roku kadra liczyła 18 osób, to najwięcej w historii. Po raz pierwszy w Paryżu zorganizowano konkurencję dla barberów, a z Polski pojechało ich aż sześciu. Sam start poprzedziło 700 godzin treningów. Opracowany przeze mnie system szkoleń, daje efekty w postaci medali. To coś wspaniałego kiedy widzisz, że Twój uczeń biegnie na podium, na szyi zawieszany jest mu medal, a potem ze łzami w oczach biegnie do Ciebie i dziękuje. Każdy z moich uczniów poświęcał wiele dla mistrzostw. Jedni musieli przejechać całą Polskę co tydzień, aby dotrzeć do Olsztyna i trenować ze mną, inni całe tygodnie musieli znajdować czas między pracą, rodziną i innymi obowiązkami. To wszystko wygląda pięknie, ale okupione jest ciężką pracą i wyrzeczeniami.

A Ty? Jak Twoja rodzina podchodzi do tak zapracowanego męża i ojca?

To wielkie szczęście! Magda, Olek i Kuba to moje największe skarby. Gdyby nie oni, nie byłoby mi tak łatwo. Dziękuję im za wszystko, bo wiem, że im też nie jest łatwo, gdy jestem ciągle w podróży. Ale gdy wracam, jestem cały ich i to są najcudowniejsze chwile!

Kiedy zatem rozpoczynasz przygotowania do Mistrzostw Świata 2019?

One rozpoczęły się dzień po powrocie z Paryża we wrześniu. Nie ma czasu, trzeba pracować ciężko, bo świat na nas nie zaczeka. Jeszcze nie wręczyłem powołań do Kadry na przyszły rok, ale część już wie, że będzie reprezentować nasz kraj. Trzymam za nich mocno kciuki. Najbardziej za to, żeby chciało im się chcieć. Reszta to szczęście.

 

ZNAJDŹ NAS: