Salonowy Robocop

To, że dużo potrafisz i się starasz, nie znaczy, że masz zasuwać od świtu do nocy. Jesteś salonowym Robocopem? Chciałbym się w takim razie dowiedzieć jak długo nim będziesz. Gwarantuję, że długo nie wytrzymasz. Wiesz, to że jeszcze dajesz radę, wcale nie musi oznaczać, że tak będzie cały czas. Ba, nawet nie wiesz czy nie zaskoczy Cię niemoc kolejnego dnia. Gdybym chciał naprawdę ciężko pracować, to zatrudniłbym się w fabryce. Ale dla mnie praca ma trochę inny wymiar. Kasa musi się zgadzać, ale nie jest najważniejsza.

2018-12-07 09:27:08

Najpierw sprawdźmy

Test na salonowego Robocopa:

  • wstajesz rano i przychodzisz wcześniej, żeby otworzyć salon;
  • przygotowujesz przed pierwszymi klientami stanowiska;
  • przez cały dzień wykonujesz usługi;
  • robisz kawę lub herbatę, zarówno klientom jak i szefowi (jeśli jest lub się pojawił);
  • sprzątasz każdorazowo po kliencie;
  • przyjmujesz pieniądze za usługę;
  • sprzedajesz kosmetyki;
  • umawiasz na wizyty;
  • robisz raporty sprzedażowe, notujesz i podliczasz;
  • wypełniasz karty klientów, dopisujesz notatki;
  • dzwonisz do klientów z pytaniem o opinie po usłudze;
  • myjesz podłogi po zakończonym dniu;
  • sprzątasz łazienkę, uzupełniasz płyny;
  • dezynfekujesz narzędzia, sprzątasz cały salon;
  • wszystko sprawdzasz, wyłączasz i zamykasz po wszystkich;

itp., bo zapewne trochę by się jeszcze znalazło...

 

Jeśli na większość powyższych pytań Twoja odpowiedź brzmi: „tak”

To gratuluję, jesteś niczym salonowy Robocop. Brawo. Nawet nie wiedziałaś/eś ile rzeczy jest do zrobienia w salonie, prawda? Kiedy pracujesz na swoim, to o tym nie myślisz, robisz to automatycznie. Co innego salony, w których pracuje kilka lub kilkanaście osób. Wiem, wiem, są salony gdzie inaczej się nie da. Zmierzam do czego innego. Czy wykonujesz wszystkie te czynności sumiennie i z należytą starannością? Ile czasu na poszczególne kwestie poświęcasz? Ile zostaje Ci na dobrą obsługę klienta?

Co jest najważniejsze?

Co innego dla Ciebie, co innego dla klienta. Idealnie jeśli to się pokrywa, ale tak nie jest, wiesz dobrze. Najlepszy sposób na dostrzeżenie tego? Idź do innego salonu, zupełnie obcego, może nawet w innym mieście. Ja tak czasami robię. I uwierz mi, mam wiele spostrzeżeń. Notuję to, co mi się podobało i to, co mi się nie podobało. Uzmysławiam sobie jak to wygląda u mnie, a jak powinno być. Jestem przekonany, że gdybym telefonicznie zapytał Ciebie przed umówioną usługą jak będzie ona wyglądała, jak będzie przebiegać itp., to pewnie w rzeczywistości wyszłyby znaczne różnice w stosunku do tego, co bym otrzymał w ramach usługi.

Dlaczego?

Bo Ty, omawiając usługę, salon, itp. będziesz wszystko idealizował (nie mylić z kłamaniem). Nawet nieświadomie będziesz przekonany o wysokim standardzie swoich usług, umiejętnościach fryzjerów, klimacie w salonie itp. To jest jakby normalne. Ale to są tylko Twoje wyobrażenia i odczucia. Klienci nie są tacy jak Ty. Każdy jest inny, choć mają wiele cech wspólnych, są inni. Łącznie z ich oczekiwaniami.

Pomimo iż w artykule „klient nasz pan” piszę, że masz klientów wybierać, to nie znaczy, że masz odrzucać wybrednych. Masz wyrzucać toksycznych, psujących klimat, a nie takich, którzy nie doceniają. Zapytaj dlaczego im się nie podoba. Już o tym pisałem, że grunt to zamienić minusy w plusy i najcenniejsze są te opinie, które wskazują na coś do poprawy.

Ale odeszliśmy od głównego tematu ;) Zatem ułóż sobie listę wartości i rób jak uważasz. Tylko się potem nie denerwuj i nie zwalaj winy na wszystko, tylko nie na siebie.

Jak wobec tego sobie poradzić?

Musisz być dobrym organizatorem swojego czasu i świetnym logistykiem. Niektórzy mówią, że są rzeczy ważne i ważniejsze. W tej sytuacji bym się z nimi zgodził. Część obowiązków można robić w tak zwanym „międzyczasie”. Część czynności nie musi być wykonywana codziennie. Nie ma jednego szablonu na wszytko, ponieważ specyfika działania każdego salonu jest inna. Inne jest również nastawienie osób. Można się odciążyć, ale pytanie czy chcesz. Czy ufasz i czy chętnie oddasz swoje pieniądze za spokój i mniej pracy. O czym mówię? Jest bardzo dużo osób, które potrzebują pieniędzy i za Ciebie posprzątają cały salon po długim dniu pracy. Wystarczy godzina dziennie, podczas której posprzątają, uzupełnią płyny, ręczniki, wyrzucą śmieci. Nawet wysterylizują narzędzia, jeśli im pokażesz jak.

Ty wyznaczasz zadania

Są programy i aplikacje, które ułatwią zarządzanie i rezerwacje w salonie. Nie musisz się odrywać za każdym razem, kiedy dzwoni telefon. Naucz swoich klientów z tego korzystać. Niech po kilku dzwonkach, w momencie gdy nie możesz odebrać, usłyszą nagraną wiadomość, że zapraszamy do umawiania się przez internet i że w wolnej chwili oddzwonisz i nauczysz ich jak to robić. Przedstawicieli umawiaj na zamówienia towaru w dniach i godzinach, w których możesz na spokojnie zastanowić się nad swoimi zakupami. Możesz też wyznaczyć sobie dzień na analizowanie salonowych potrzeb. Wyrób w sobie pewne nawyki, które pomogą i ułatwią Ci pracę.

I tak mógłbym wyszukiwać różne sposoby na oszczędzenie Twojego czasu i energii. Nie w tym rzecz. Chodzi o pokazanie, że można coś zmienić, nie poprzestawać na tym jak jest. Weź kartkę i długopis, zrób listę rzeczy do wykonania, które oprócz usług, zabierają Ci czas. Następnie zastanów się jak można to zredukować lub przekazać komuś do zrobienia. Wypunktuj najważniejsze i najmniej ważne czynności. Z pewnością sam/a wpadniesz na świetne pomysły, które zwiększą wydajność Twoją i salonu. Jeśli nie, to obserwuj mojego bloga: www.martinstone.pl, tam zamieszczam porady na te i inne tematy. Nauczę Cię zarządzania czasem, organizacją i dam wskazówki oraz szablony, które w tym pomogą. Jeśli wolisz pracę jeden na jeden, to również organizuję konsultacje indywidualne. Wystarczy się ze mną skontaktować, wszystko opowiem.

Nie bądź salonowym Robocopem

Dla mnie mój czas i odpoczynek są ważne, szkoda życia na zastanawianie się nad każdą pojedynczą czynnością. Trochę zaufania i znalezienia odpowiednich osób. Nie mów mi, że kasa jest dla Ciebie aż tak ważna, żeby nie móc odpuścić sobie tej stówki czy dwóch miesięcznie, za cenę wymienionych prac. Przecież Twoje zmęczenie wpływa na jakość Twoich dni i wykonywanych przez Ciebie usług, to oczywiste. Pomyśl, ile czasu możesz zyskać. Nadrobisz czytanie artykułów na moim blogu ;-)

Trzymaj się.

Marcin

 

Tekst: Marcin Głuszyński

www.MartinStone.pl

Marcin Głuszyński – autor bloga www.MartinStone.pl. Od 2009 roku związany z prowadzeniem salonów fryzjerskich. Specjalizuje się w logistyce, reklamie, marketingu, mediach społecznościowych, motywacji i rozwoju osobistym. Podczas krótkiej jeszcze przygody z branżą fryzjerską, kilkukrotnie zmieniał lokalizację swojego salonu. Miał okazję rekrutować i przyglądać się przez ten okres, pracy kilkunastu fryzjerów. Ma swoje przemyślenia na ten temat, którymi bardzo chętnie dzieli się na swoim blogu. Te kilka lat obserwacji zasad działania salonów pozwoliło mu wyciągnąć wiele wniosków do ulepszania biznesu. Wciąż szuka jak najbardziej skutecznych metod na osiąganie lepszych wyników. Uczy innych jak najlepiej prowadzić salon fryzjerski. Jego misją jest zmiana na lepsze w branży salonów fryzjerskich i nie tylko fryzjerskich.

ZNAJDŹ NAS: