Rozwijajmy się!

Kiedy prowadzisz swój biznes, przychodzi taki moment, że masz zamiar zrobić remont lub rozszerzyć swoją działalność o nowe stanowisko i dodatkowe usługi. Nie jest żadną tajemnicą, że rozwój jest nieodłącznym elementem każdej firmy.

2018-12-10 13:37:20

Jakieś pół roku temu, może nawet więcej, znalazłam w internecie super fototapetę i zamarzyłam, że będę mieć ją u siebie w salonie, ale... oczywiście doszłam do wniosku, że gdybym tą tapetę kładła zamiast mojej pięknej, fioletowej ściany, to od razu lustra bym wymieniła na inne. Wówczas należałoby również wymienić podnóżki i powiesić półki na ścianach na kosmetyki, bo trzeba mieć jakieś miejsce do ustawienia ich, a tak zostaną same lustra w ramach. Przydałby się też jakiś stolik dla klientek na kawkę. I tym sposobem moje plany na tapetę poszły w odstawkę, bo zamiast wydatku w kwocie 200 zł nazbiera się ze 2000 zł, jak nie lepiej, przy moich zdolnościach do wydawania pieniędzy. Reasumując, do remontu pół roku temu nie doszło.

Przyszedł jednak taki moment, że chciałam rozszerzyć swoją działalność o usługi kosmetyczne i postawienie dodatkowego stanowiska pracy. Teoretycznie stwierdziłam, że „kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana”. Zrobiłam rozeznanie w jakie sprzęty i kosmetyki warto zainwestować do zabiegów dla mojego pracownika. HA! MOJEGO pracownika, jak to dumnie brzmi. Było to całkiem proste. Sprawdziłam, co ile kosztuje, gdzie się najlepiej zaopatrzyć. Miałam konkretną listę, ceny, zrobiony kosztorys. Gotowe, ale nie obyłoby się bez „ale”.

Skoro już stawiam nowe stanowisko i będę musiała się dofinansować to przecież lepiej zrobić wszystko za jednym zamachem, czyli będzie tapeta HURRA! Jeśli już robię kosmetykę to przy okazji wymienię sobie świetlówki na ledowe w całym salonie i dołożę dodatkowe na fryzjerstwie, bo zima się zbliża i będzie ciemno. Postanowione, szykuje się mikro remont.

Wszystko zamówione, pozostaje nam czekać na przesyłki. Wyczekujemy z niecierpliwością na paczki… acha Wszystkich Świętych jest i opóźniają się przecież. Już na starcie nie poszło po mojej myśli, ponieważ w sobotę umówiony jest elektryk, ale fototapeta nie doszła na czas, bo święto. Trudno, przesuniemy termin. Przyszła w poniedziałek. Dobrze, znów trzeba do weekendu zaczekać, bo w tygodniu nie ma szans na taką zabawę. Spoko, jest poniedziałek, przychodzi pracownik, a tu połowy rzeczy nie ma, bo nie doszły mimo tego, że z tygodniowym wyprzedzeniem zamówiłam wszystko. Jeden Pan Kurier to nawet stwierdził, że nie byłam grzeczna i paczki nie dostanę, bo wpisał, że ją już doręczył nigdy się nie pojawiając. Po tygodniu, kiedy zrobiłam awanturę przez telefon, łaskawie się zjawił i to z fochem, że mu coś pozmieniali z moim adresem. Ha! Ciekawe czemu?

No dobra, koniec żartów. Paczki doszły po ciężkich przebojach, jest stanowisko, jest nowe światło, jest nawet stół do masażu. Czas kupić produkty do paznokci. Rany, ile tego do wyboru mają... te kolory, te wszystkie pyłki, naklejki i inne. Bang! 1/3 funduszy zostawiona na paznokciach. Spoko, biznes is biznes. To się zwróci. I takich drobiazgów nazbierało się ze 2 tys.! Ale za to jaka frajda. Testowanie, malowanie, smyranie po twarzy i inne. Super. Fajnie tak kupować, wydawać pieniądze. O tyle dobrze, że jednak od pierwszych dni moja D, ma klientki.

Jeszcze tylko nieszczęsna fototapeta mi została. W sobotę po pracy się tym zajmiemy. Jest godzina 14 w sobotę, a ja sobie przypominam, że mamy dwa dni wolnego (bo przecież nowe święto doszło) i trzeba zakupy jeszcze zrobić na dwa dni. No to szybko po pracy na zakupy. I tyle z tapetowania. Ale ja już sobie wszystko przygotowałam, pościągałam ze ścian, więc w niedzielę pogwałcę ustawę i pójdę tapetować salon, z samego rana. I wiecie, wstaję rano (9:30 to wciąż rano przecież) i myślę sobie, że miałam na grzyby się wybrać, ale tapeta czeka (po co mi to było?). Ale zwlekamy się z mym lubym i idziemy przed 11 kleić te cztery rolki. Wszak ma Wenus, Meduza, czy co to ja tam zamówiłam, czeka. I się doczekała. Wygląda zjawiskowo i jej piękna postać wynurza się teraz spomiędzy moich luster. Tylko lustra niewymienione i półek nowych nie będzie, bo finalnie zapomniałam i koszty spore, więc sobie daruję, ale przynajmniej mam swoją tapetę. Ta zwykła/niezwykła ściana sprawia mi taką frajdę, jakbym pół salonu wyremontowała. Udało się bez zmiany całego wystroju, udało się!

Cieszę się bardzo z mojego mikro remontu i nowych zakupów. Choć w sumie wszystko ciągnęło się trzy tygodnie to duma mnie rozpiera, ale też stwierdzam, że długo nie mam zamiaru nic remontować :) Męczące to strasznie, zamieszania za dużo i pilnowania. Wystarczy na kolejne 2 lata. Postanowione, żadnych zmian. I niech mi nie przychodzi nic do głowy. No, może za rok. A rok się kończy...

Oczywiście jest to ostatnie tegoroczne wydanie, więc życzę Wam wszystkiego najlepszego na kolejny rok. Zero remontów, dużo klientów i spełnienia tych prywatnych, a nie służbowych marzeń.

~~ pozdrawiam, Iv!

 

O mnie:

Od kilkunastu lat w zawodzie fryzjera. Hobbystycznie również zajmuję się makijażami. Na swoim koncie mam kilkuletnią pracę przy sesjach zdjęciowych z modelkami, fotografami, stylistami. Prowadzę swój salon fryzjersko-kosmetyczny, w moim mieście. Prywatnie matka dwóch chłopców – niestety żadnej córki do czesania ;) Uwielbiam pracę z ludźmi, podróże i wyzwania. Kocham swoją pracę i wszystko co z nią związane, bo fryzjerstwo to nie tylko praca, to pasja, która daje miliony możliwości.

ZNAJDŹ NAS: