DIABELSKA CZWÓRKA, CZYLI CZTERY TYPY ANTYKLIENTÓW. Wieczne pretensje, czyli karma wraca

No ileż można znosić pewne zachowania? Ileż można pomijać siebie, swoją ważność, swój czas? Ja mówię pas – dokładnie tak, jak Katarzyna Nosowska w swojej piosence. Nie zgadzajmy się na rzeczy, które w nas uderzają.

2018-12-14 15:06:12

Ja widzę to tak. Wiele lat w zawodzie. Własny salon. Własny styl. Więc dlaczego nie własne zasady? Moje zasady, które mam coraz mocniej w sobie, podważają naczelną zasadę, w której nas wychowali. Otóż twierdzę, że nie zawsze klient nasz pan. Otóż twierdzę dalej, że klient nie zawsze ma rację. Więc na końcu stwierdzam, że nie mam w sobie zgody na takiego klienta, który jest ANTYKLIENTEM. A są takich cztery typy.

Trzeci to kobieta-pretensja. Ale to taka pretensja, że aż pretensja. No nic jej się nie podoba. Jak słońce świeci, to jej duszno. Jak leje – to jej buty moczy. Jak kawę podaję to albo za słaba, albo za mocna, albo nie w kubku, a jak już w kubku, to nie w tym. I dlaczego ja jej ciasteczko daję, jak ja powinienem pamiętać, że ona się odchudza i ciasteczek nie je. Po czym oczywiście je zjada i prosi o następne. A jak drugie przynoszę, to czemu takie małe czy duże. I czemu oni dzwonią, jak wiedzą, że ona teraz ma fryzjera. A potem nie dzwonią i ona też się wkurza, że czemu nie dzwonią i bez niej decyzje podejmują, jak to jej firma w końcu jest. Po drodze do mnie pretensja, czemu tak krótko, przecież powinienem pamiętać, że zapuszcza, czemu tak długo, nie po to ona płaci tyle kasy, żeby nie było widać, że u fryzjera była. I że dzisiaj to już nikomu ufać nie można, bo kobiety są zazdrosne i zawistne, a faceci – zniewieściali i bajeranci. No ileż można?

I ja serio czuję całym sobą tą jej samotność, to jej oderwanie się od siebie. Ja wiem, że dopóki gada na wszystkich i na wszystko, to nie musi patrzeć na to, co w niej trudne i wyparte. Wiem, że to tylko strategia obronna. I że ta agresja do świata to tak naprawdę pokłady nieprzerobionej agresji do samej siebie. I że jest jej w tym trudno. Dopóki gada, nie musi czuć. Nie musi być blisko siebie. Bo wszystkiemu winni są Ci inni. To ich wina. Ona niewinna, biedna. To jej się wydarzają takie sprawy. Jej się trafiają takie wredne koleżanki i beznadziejni mężczyźni. Ale zaraz, ja nie jestem terapeutą. Ja jestem Oskar – fryzjer. I ja na takie coś mówię pas.

 

Oskar Bachoń

 

ZNAJDŹ NAS: