Bardzo dobre warunki pracy dla fryzjera, czyli co się kryje w ogłoszeniach

Ile razy każdy z Was przeczytał taką informację w ogłoszeniu o pracę? Kto usłyszał takie hasło “bardzo dobre warunki pracy” podczas rozmowy o pracę? Być może nawet ktoś z Was sam zamieszczał taką informację w ogłoszeniu.

2019-02-20 11:55:22

Co chciałeś pracodawco przez to przekazać potencjalnym kandydatom? Że odkrywasz karty, prowadzisz zatrudnienie na zasadach partnerskich, czy tylko określasz warunki pracy? To, co dla Ciebie oznacza bardzo dobre warunki pracy, nie oznacza tego samego dla potencjalnego kandydata. Nie dla wszystkich najważniejsza jest umowa o pracę, stała pensja, szkolenia i praca w super zespole.

W teorii jest tak

Oto przykłady znalezionych ogłoszeń:

„Fryzjera, fryzjerkę zatrudni firma.”

Koniec ogłoszenia. Jaka firma? Może budowlana? Jak ten kandydat ma to odczytać? Co firma proponuje? Czy mam czas na telefony do takich firm? Oferta spada na sam koniec listy kandydata, prawda?

Potem żale, że ciężko znaleźć. Pomyśl trochę. Osoba, która szuka pracy chciałaby w tym ogłoszeniu znaleźć konkrety, a przynajmniej podstawowe informacje. Kogo oni szukają? Damskiego, męskiego, dla psów fryzjera szukają? Na umowę? Czy na słowo?

Następne:

„Salon (…) zatrudni fryzjera i ucznia. Bardzo dobre warunki pracy.”

Dla obu bardzo dobre warunki pracy? Będą dzielić się zyskiem?

Trochę lepiej:

„Firma o ugruntowanej pozycji (20 lat na rynku) poszukuje fryzjerki. Salon mieści się w ………… Od kandydatów oczekujemy: doświadczenia minimum 3 lat, rzetelności, kreatywności, podejścia do klienta i umiejętności komunikacji oraz kultury osobistej. Osoby zainteresowane proszę o kontakt telefoniczny…”

Tylko po co tak poważnie na początku? Ja bym pomyślał, że firma o ugruntowanej pozycji na rynku ma duże zaplecze wyszkolonych fryzjerów. Powinna też posiadać dużą liczbę podań o pracę, osób czekających tylko na telefon.

Jeszcze lepiej:

„(miasto) Szukamy fryzjera lub fryzjerki do salonu w samym sercu (miasto). Bardziej w centrum już się nie da. W grę wchodzi podnajem stanowiska, także w wymiarze 1/2 (oferta bardzo konkurencyjna) lub zatrudnienie. Gwarantujemy znakomite towarzystwo! Zadzwoń!”

Jest wprost. Ciekawie napisane i na końcu wezwanie do akcji – zadzwoń. Poza tym „znakomite towarzystwo” brzmi o niebo lepiej niż „zapewniamy miłą atmosferę”. Skąd możecie mieć pojęcie co dla kogo będzie miłą atmosferą?

Jeśli szukacie konkretnego profilu osoby to piszcie to wprost. Szkoda Waszego czasu na nic niewnoszące rozmowy o pracę osób, które nie spełniają wymagań. Ale skoro ich z góry nie określiliście to do kogo pretensja?

A w praktyce…

Jak jest w praktyce? Często okazuje się, że rozkładając te warunki na szczególiki możemy zmienić zupełnie percepcję patrzenia. Kilku się przyjrzyjmy.

Umowa o pracę

Marzenie każdego pracownika, patrzącego naiwnie na naliczane przez ZUS lata pracy. Praktycznie żadnej pewności, że te kilkaset złotych co miesiąc pozwoli Ci przeżyć na starość. Przeżyć, czyli opłaty, leki, jedzenie i koniec. Nie licz na wysoką emeryturę płacąc tylko obowiązkową stawkę na ubezpieczenie. Mam nadzieję, że już niektórzy zmądrzeli i wiedzą, że lepiej nie będzie. Emerytura właściciela salonu wyniesie niewiele ponad 2000 zł brutto, a może nawet nie tyle. Ciężko przewidzieć, bo rządzący wymyślają coraz to nowe ulepszenia.

Rozumiem, że tym, którzy koniecznie chcą mieć umowę i pełen etat chodzi głównie o ubezpieczenie, leczenie i takie tam. Zatem tym ze słabszym zdrowiem, czującym, że niebawem leczenie, szpital i koniec pracy – wybierzcie ZUS. Co z tego, że macie zapewnioną opiekę zdrowotną? Powodzenia w kolejkach, nie mówiąc już o lekarzach specjalistach.

Alternatywa? Prywatne pakiety medyczne. Pracodawca chętniej Ci to zapewni niż odda na ZUS. Zalety? Dużo mniejsze kolejki, jeśli w ogóle. Zupełnie inaczej Cię traktują, bo z tego żyją. Dodatkowo w pakiecie pakiety badań i w zależności od opcji lekarze specjaliści. Przykład? Dermatolog. Każdy, kto miał z tym problem, wie, ile trzeba czekać lub ile zapłacić za wizytę.

Pamiętam, jak parę lat temu nabyłem taki pakiet medyczny. Kosztował mnie 125 zł brutto miesięcznie. Oczywiście mogłem to wliczyć w koszty i vat do zwrotu, więc de facto ok. 80 zł. Oprócz dostępu do lekarza miałem również bezpłatne badania krwi, itp. Do tego również dermatologa, do którego prywatna wizyta kosztowała 100 zł. Korzystałem z tego raz w miesiącu. Nie musiałem umawiać się miesiącami, tylko telefonicznie na następny dzień.

Jedziemy dalej.

Wynagrodzenie

Stała pensja? Ale jaka? Najniższa? Za co? To wolisz np. 2000 na rękę i robisz wszystko co tylko pracodawca powie? Jako pracodawca ustal, że podstawa jest za to i za tamto. Dodatkowo będziesz płacił też za inne zadania czy premiował. Ustal ile i za co. Tylko jeśli się nie zrozumieliście to po co marnujesz swój czas na rekrutację, a potencjalny kandydat na rozmowę.

Interesują Cię tylko Ci, którzy będą pracowali na Twoich zasadach. Szanujmy czas kandydatów, a już swój to nade wszystko. Usuń takie nieporozumienia już na etapie ogłoszeń lub przeglądania CV. Po drugie nie każdego motywuje stała pensja. Jeżeli ktoś się zadowala stałą pensją, to co go zmotywuje do lepszej pracy? Czy będzie w stanie bardziej kreatywnie pracować? Czy odpowiednio zadba o wizerunek Twojego salonu? Czy nie skończy się na tym, że przyjdzie, zrobi swoje i po 8 godzinach do domu? Takiego pracownika szukasz? On ma się rozwijać, chcieć robić więcej, szukać na to sposobu, żyć salonem.

Praca nie może tylko zaspokajać potrzeb zarobienia określonej kwoty. Inny pracodawca zaoferuje trochę więcej i pójdzie do niego. Wiem, że tak jest. Taką mamy mentalność i niestety tak duża część myśli. Niestety niewielu z nich coś osiągnie. Będą tylko podróżnikami pomiędzy salonami. No nie o to przecież chodzi, zdecydowanie nie.

Coś więcej

O szkoleniach się nie będę wypowiadał. Słyszę często, że szkolić się należy samemu, w wolnym czasie i za swoje pieniądze. Żenada. Ustal to też na początku. Chyba chcesz mieć pracownika wyszkolonego i na bieżąco z trendami? To zapewnij mu dobre szkolenia. To jest element, który jak najbardziej uchodzi za dobre warunki pracy.

Pasja to niezbędne minimum dla kandydata, a są niestety robotnicy. Odwalić swoje i do domu. Pasja to nie zamykanie salonu o określonej godzinie, to praca do zadowalającego efektu. To przychodzenie do salonu, bo chcę, bo się tam realizuję, bo to zajebiście uwielbiam. Nie dlatego, że muszę iść do roboty i muszę gdzieś tę kasę zarobić.

Tak, naoglądałem się mów motywacyjnych i trenerów rozwoju osobistego. Ale jest w tym dużo racji. Kto z Was chwali i motywuje? Nie potraficie? Dobra wymówka. Też nie umiałem. Trzeba zacząć, bo można się tego nauczyć. Nawet nie wiesz ile to może znaczyć dla Twojego pracownika. A jeśli jesteś dla swojego pracownika autorytetem, to może się to okazać równie dobrą motywacją jak pieniądze.

Teraz wyobraź sobie, że chwalisz go przy ważnych klientach. Prawdopodobnie ten człowiek będzie jeszcze bardzo długo dla Ciebie pracował. Będzie również się starał, żeby znowu zasłużyć na pochwałę. Nawet jak odejdzie to będzie o Tobie dobrze mówił. Czy nie warto?

Teraz zastanów się, co dla Ciebie znaczą dobre warunki pracy i stwórz taką ofertę dla przyszłego pracownika. Mam nadzieję, że się to uda. Powodzenia!

 

Marcin

Tekst: Marcin Głuszyński

www.MartinStone.pl

Marcin Głuszyński – autor bloga www.MartinStone.pl. Od 2009 roku związany z prowadzeniem salonów fryzjerskich. Specjalizuje się w logistyce, reklamie, marketingu, mediach społecznościowych, motywacji i rozwoju osobistym. Podczas krótkiej jeszcze przygody z branżą fryzjerską, kilkukrotnie zmieniał lokalizację swojego salonu. Miał okazję rekrutować i przyglądać się przez ten okres, pracy kilkunastu fryzjerów. Ma swoje przemyślenia na ten temat, którymi bardzo chętnie dzieli się na swoim blogu. Te kilka lat obserwacji zasad działania salonów pozwoliło mu wyciągnąć wiele wniosków do ulepszania biznesu. Wciąż szuka jak najbardziej skutecznych metod na osiąganie lepszych wyników. Uczy innych jak najlepiej prowadzić salon fryzjerski. Jego misją jest zmiana na lepsze w branży salonów fryzjerskich i nie tylko fryzjerskich.

ZNAJDŹ NAS: