Przepis na sukces Macieja Maniewskiego

Kto powinien dobierać produkty do pielęgnacji? Fryzjer! Nie wyszukiwarka Google czy sprzedawczyni w hurtowni. To my jesteśmy w stanie najlepiej ocenić stan włosów i zdiagnozować ich potrzeby – podkreśla Maciej Maniewski. Co jest najważniejsze w branży? Jak stać się numerem jeden na rynku? Rozwój, regularne szkolenia i dobry model biznesowy – to najprostsza, a jednocześnie najtrudniejsza recepta na sukces.

2019-03-27 14:51:45

Praktyka czyni mistrza. Co trzeba robić, aby dojść do najwyższego poziomu?

Nie zatrzymywać się. Wyznaczać sobie cele i konsekwentnie je realizować. Fryzjerstwo to wymagający zawód. Uczymy się przez całe życie. Dlatego tak ważne jest dobre zarządzanie własną karierą. Zadaj sobie pytanie, gdzie chcesz być za 2, za 5 i za 10 lat. Zastanów się, co musisz zrobić, aby marzenia stały się rzeczywistością. Jakie są twoje najsłabsze, a jakie najmocniejsze strony? Nad jednymi i drugimi warto pracować. Nie musisz popełniać błędów. Możesz uczyć się na cudzych. Nie warto tracić czasu na odrabianie lekcji dwa razy. Lepiej zrobić to raz, a dobrze. Zaufać profesjonalistom, którzy na szkoleniach i fryzjerstwie „zjedli zęby”.

Mimo napiętego grafiku cały czas pracujesz jako instruktor w Akademii Maniewski. Dlaczego?

Ponieważ edukacja jest dla mnie najważniejsza. To nie tylko słowa. Ja po prostu czuję się odpowiedzialny za polskie fryzjerstwo, za jego poziom. Razem z Anną Sadowską, dyrektor kreatywną marki Maniewski i opiekunką Akademii Maniewski, zastanawiamy się, jak by tu ułatwić wam, fryzjerom życie. Słuchamy waszych potrzeb. To do nich dostosowujemy programy szkoleń i wprowadzamy nowe. Tak pojawiło się „Mistrzowskie cięcie” jako specjalny program edukacyjny, spotkanie z najlepszymi z najlepszych, kreatywne i intensywne dwa dni spędzone razem ze mną i instruktorem strzyżeń Akademii. To coś dla każdego, kto chce pracować na zaawansowanym poziomie. Doskonalimy warsztat przy strzyżeniach damskich i męskich – od klasyki aż po barbering.

Co jeszcze wynosi fryzjer?

Rozwiązania, które ułatwiają codzienną pracę w salonie i co najważniejsze – sprawiają, że klienci i klientki wracają. Dbam o to, żeby przekazywać wiedzę, którą sam dostałem od innych fryzjerów podczas mojej drogi, i doświadczenia zdobyte podczas praktyki. Przy fotelu stoję już ćwierć wieku (śmiech). Ta praca to całe moje życie. Wiem, jak rzemiosło zamienić w sztukę, pamiętając o biznesie.

Czym kierujesz się, podejmując decyzję o otwieraniu kolejnych salonów?

Marka Maniewski staje się coraz mocniejsza. Niedawno pojawił się nasz salon w Hotelu Warszawa. To druga lokalizacja w stolicy. Zapotrzebowanie na nasze usługi jest tam ogromne. Gwiazdy, sesje zdjęciowe, stałe klientki… Nie nudzimy się (śmiech). Zawsze też możecie nas znaleźć przy inwestycjach rodziny Likusów. Działamy razem od lat.

Ale w twoim modelu biznesowym pojawiła się też nowość i salon we Wrocławiu, prawda?

Dokładnie. Już wyjaśniam o co chodzi. Zawsze staram się słuchać klientek. Zadałem im proste pytanie – na czy zależy wam najbardziej? Na szybkiej i jednocześnie kompleksowej metamorfozie – usłyszałem. Dwa razy nie musiały powtarzać. Połączyliśmy siły z istniejącym już we Wrocławiu gabinetem kosmetycznym. Dzięki temu razem możemy zaopiekować się klientkami w sposób, który dawniej wymagał odwiedzenia dwóch miejsc. Uważam, że takie przyjaźnie wśród specjalistów są na wagę złota. Mogą zamienić się w sposób na biznes.  Masz dobrze działający gabinet kosmetyczny? Chcesz, żeby było jeszcze lepiej? Daj mi znać. Razem możemy więcej.

Cały czas rozwijasz również Hair Masters Club. W kwietniu będzie was można zobaczyć w akcji na poznańskim Looku. Czy mógłbyś powiedzieć nam coś więcej na temat tej inicjatywy?

Od dwóch dekad pracuję jako szkoleniowiec. Wspólnie z przyjaciółmi podróżujemy po świecie. Kilka lat temu ktoś z londyńskich szkoleniowców powiedział, wróćcie do Polski i potrenujcie to, co wam pokazałem. Kiedy wypowiedział te słowa, nagle wszyscy zaczęli wpatrywać się w sufit. Postanowiłem, że odwrócę to. Nie chodzi o rywalizację, ale o wspólne dobro. Grupa najlepszych w Polsce szkoleniowców może zmienić nasz rynek i całą fryzjerską edukację. Gramy do jednej bramki. Pasja to najlepsza taśma klejąca. Zależy mi na utworzeniu rodziny fryzjerskiej. Moi przyjaciele, instruktorzy, pracujący wcześniej dla największych polskich firm, już są ze mną. Kolejni mistrzowie również chcą zobaczyć, jak można pracować i rozwijać się. Chodzi o know-how warsztatowo-biznesowe, sposób prowadzenia salonów, rozwijania siebie i biznesu. Od lat mówię innym: róbcie takie refleksy, ściągajcie nasze sesje, kopiujcie mnie, ale konstruktywnie. Uczcie się od nas, od najlepszych. W Poznaniu wystąpią razem ze mną Paweł Kamiński, Ernest Kawa, Szymon Niemczyński, Mariusz Stawski oraz Sebastian Curyło. Pokażemy wam premierową kolekcję Farmagan Familia. Najlepsi instruktorzy świętującej 10-lecie Akademii Maniewski zaprezentują kolekcję Time Lapse, czyli cztery odsłony kobiecej zmiany. Widzimy się już 7 kwietnia o 13:00.

Jesteś znany z tego, że spełniasz swoje marzenia. Czy na twojej liście pojawiło się już kolejne?

Zmiana. Przez polski rynek kosmetyczny musi przejść huragan. Dziękuję wszystkim, którzy się do mnie przyłączają, rozumieją, co oznacza prowadzenie własnego salonu i odsprzedaż kosmetyków, na której można zarabiać. Tak. Powiedzmy o tym w końcu głośno. Kto powinien dobierać produkty do pielęgnacji? Fryzjer! Nie wyszukiwarka Google czy sprzedawczyni w sklepie, która działanie produktów zna tylko z etykiet. Wszyscy klienci powinni korzystać z porad fachowców. Moja firma wypromowała kilka dużych marek fryzjerskich, ale nie mogłem patrzeć, że moim fryzjerom spadała sprzedaż z uwagi na politykę rynkową koncernów. Klienci zamiast w salonach zaczęli kupować w e-sklepach i hurtowniach… Czy to jest profesjonalizm? Moim zdaniem absolutnie nie. Nie zgadzam się na to. Stawiam na zupełnie inny model. U podstaw właściwej pielęgnacji nie mogą znajdować się produkty z wyprzedaży czy z wyspy w supermarkecie.

Co więc proponujesz?

Długo szukałem marki FARMAGAN. Farmaceutyczna jakość i poczucie bezpieczeństwa dały fundament, na którym powstał wspomniany wcześniej Hair Master Club. Czy FARMAGAN będzie wszędzie? Czy pojawi się w Internecie? Nigdy. Będzie tylko w najlepszych salonach i kanałach internetowych HMC i daję na to gwarancję. To marka premium, a najlepszy produkt zawsze jest selektywny. Tak to działa w moich salonach i w nowej fryzjerskiej rodzinie HMC. I wiecie co? Klienci wracają po produkty. Są dla nich częścią usługi. Takiego sukcesu życzę wszystkim fryzjerom. Jest w zasięgu ręki. Spójrzcie na mnie.

ZNAJDŹ NAS: