Krótko i na temat... czyli strzyżenie dzieci

Dziś kontrowersyjny temat strzyżenia dzieci w salonach fryzjerskich. Pewnie każdy z Was spotkał się z dylematem: strzyc czy też nie? A może macie jedną konkretną odpowiedź zawsze?

2019-07-04 15:47:43

Ja zawsze mam problem, jeśli chodzi o strzyżenie dzieci, i nie chodzi tu o umiejętności, ale o rodziców i dzieci. Bo niestety dużo wizyt kończy się gorzej, niż założymy. Ciężko powiedzieć, czym kierują się rodzice dziecka, które przyprowadzają, ponieważ czasem sama mam ochotę takim rodzicem potrząsnąć i zapytać się, czemu funduje swojemu dziecku takie przeżycia w tak wczesnym wieku.

Kiedyś panowała tradycja/zabobon, że dzieciom do ukończenia pierwszego roku życia nie obcina się włosów. Biorąc pod uwagę, że czasem dzieci rodzą się z bardzo bujną czupryną i włosy szybko rosną, ciężko się dziwić rodzicom, że chcą wcześniej ogarnąć jakoś małe główki, ale pytam, dlaczego?! Czy chodzi o wszędobylskie „muszę się nienagannie prezentować” i moje dziecko też? Szaleństwo. Ja mam dwóch synów i powiem Wam, że jakoś mi nie przeszkadzało, jak mieli loki na uszach póki byli mali. Nie powiem, bo też ich podcinałam w domu po kosmyku, żeby nie wyglądali jak dziewczynki, ale tylko to… Rodzice dziś się boją w wannie, przy kąpieli podciąć samemu włosy dzieciom, byle jak, bo wiadomo, że nie będzie to cudne i idealne strzyżenie, ale przynajmniej nie fundują dzieciakom wtedy traumy na młode lata.

Powiem z doświadczenia, że często odmawiam strzyżenia małych dzieci i to nie ze złośliwości. Po prostu informuję rodzica, że jeśli dziecko wchodzi już nastawione na „nie” i nawet nie chce na fotel usiąść, to się nawet nie podejmuję. Dziecko przede wszystkim powinno być świadome tego, co Pani/Pan fryzjer będzie robić. Nie musimy używać przecież maszynki, której dzieci często się boją.

Zazwyczaj jak widzę, że dziecko nie jest pewne, bo nie do końca wie, co go czeka, staram się pokazać, że to nie boli, że nie robi krzywdy, jest miłe i łaskocze. Oczywiście spotkałam się nie raz z okropnym protestem i nawet podejść z nożyczkami nie mogłam od tyłu, bo zaraz był płacz. Dlaczego takich dzieci nie przyjmuję? Ponieważ byłam kiedyś młodsza i w jednej z pierwszych prac rodzice uparli się, że strzyżemy i koniec. Dziecko płakało, włosy kleiły się od potu i łez do twarzy, były krzyki i trzymanie na siłę. Nie godzę się na coś takiego. Taka sytuacja wpływa stresująco i odpychająco na kolejne wizyty u fryzjera. Nikt po takiej traumie nie chciałby wrócić w to miejsce, zwłaszcza małe dziecko. Kojarzy mu się to z czymś złym i nieprzyjemnym, nawet jeśli nie boli.

W moim salonie mam przygotowany kącik dla dzieci ze stolikiem, krzesełkami, zabawkami i kolorowankami. Koszt 100 zł i zabawki po dzieciach, a jaka ulga. Dzieci chętnie przychodzą, ponieważ przed wizytą pozwalam się im oswoić z miejscem, zachęcam do zabawy w kąciku, nawet jeśli wyjdą bez strzyżenia. To kwestia zaufania i spokoju dziecka przy fryzjerce. Takie dziecko przygotowane i oswojone z miejscem ma zaufanie, że nic złego mu się nie stanie, i kojarzy wizytę z dobrą zabawą, bo cóż jest fajniejszego niż zabawki, których nie ma się w domu?! I uwierzcie, nie raz obcinałam, siedząc na ziemi za takim krzesełkiem w kąciku zabaw, i nie raz klęczałam przy dzieciach, strzygąc i bawiąc się z nimi jednocześnie. Kwestia podejścia, dobrej strategii i sympatii do dzieci, bo nie każdy ją ma. Mnie o dziwo dzieciaki lubią, mimo tego, że jak źle się zachowują, to je potrafię upomnieć, ale nagradzam też cukierkami lub pożyczam zabawki do domu :)

Powiem Wam, że mam już kilkoro takich małych klientów, którzy przyszli do mnie jako 2–3 latkowie, a później byłam na ich Pierwszej Komunii w kościele. Mam nadzieję, że w dniu ich ślubu też będę mogła być z nimi, bo są mi bliscy. Wzruszają mnie ich częste (jak wiadomo szczere do bólu) komentarze/opinie. Taki np. Kacper, lat ok. 11, trafił do mnie przez przypadek, gdyż mama wyszła ode mnie bardzo zadowolona, a że chłopak już nie chciał strzyżenia mamy, więc zabrała go do mnie. Prawie w wieku mojego starszego syna, więc strach się bać nastolatków. Na koniec usłyszałam „jest Pani the best, już nie chce do takich fryzjerów co strzygą na garnki, bo Pani jest na 100, a oni na 1 punkt”, albo Kinga, której mamę miałam okazję czesać na komunię właśnie, była taka kochana, że narysowała mi rysunek. Takich dzieci mam tu więcej, ale chodzą do mnie, bo poświęcam im uwagę, rozmawiam z nimi o przedszkolu, szkole i innych ważnych dla nich rzeczach. Cieszę się z moich małych i większych klientów. Choć nie powiem, zdarzały się takie dzieci, których się po prostu nie dało lubić i z czasem ich wizyty się wykruszyły do zera, gdyż dziecko nie słuchało, robiło, co chciało, wierciło się i pyskowało, a rodzice nie reagowali na moje słowa. Współpraca zakończona. Żadne pieniądze nie są warte tych nerwów i potu. Niestety. Mam prawo wyboru tak samo jak człowiek, który do mnie przychodzi, przecież nikt go na siłę nie zmusza, by wybrał akurat mnie. Więc mnie też nikt nie będzie zmuszał do męczenia się w moim azylu, w moim miejscu pracy. Może to egoistyczne podejście, ale jak dla mnie właściwe.

Życzę Wam samych wspaniałych milusińskich, nawet tych już od młodych lat! Dzieci są radością, wystarczy im podarować trochę siebie.

Choć nie powiem, zdarzały się takie dzieci, których się po prostu nie dało lubić i z czasem ich wizyty się wykruszyły do zera, gdyż dziecko nie słuchało, robiło co chciało, wierciło się i pyskowało, a rodzice nie reagowali na moje słowa. Współpraca zakończona.

 

GALERIA

ZNAJDŹ NAS: