Dzieci u fryzjera

Większość z Was pewnie przerabiała temat dzieci w salonie. Przychodzi klient do fryzjera, a z nim… małe dzieci. Głównie sprawa dotyczy kobiet, choć zdarza się i mężczyznom zabranie swoich pociech ze sobą do fryzjera.

2019-09-16 13:44:10

W przypadku mężczyzn sprawa jest z reguły łatwiejsza. Umówmy się, facet nie potrzebuje spędzić tam wiele czasu. 30–60 minut i temat załatwiony. Chyba że wymagane jest długie czekanie na swoją kolej. Kobieta potrafi spędzić w salonie o wiele więcej czasu, często nawet cały dzień. Zdarzają się sytuacje, że nie ma z kim dzieci zostawić i zabiera je ze sobą do znajomych, na zakupy i do fryzjera. Sytuacja, w której tata czeka w kolejce, jeszcze jest tym etapem, kiedy sam może się dzieckiem zająć. Kiedy już usiądzie na fotel, sprawa się komplikuje. Jak jeszcze nie ma kto się nim zająć podczas wizyty, a jedynymi pracującymi są mężczyźni, no to jest twardy orzech do zgryzienia.

Może się zdarzyć, że fryzjer będzie potrafił skupić uwagę dziecka. W przeciwnym razie samo może się ono sobą zaopiekować, a wówczas nie wiadomo, czego możemy się spodziewać. Dziecko to istota z wielką wyobraźnią. Skala pomysłów, co można zrobić w wolnym czasie, jest przeogromna. Lepiej pochować z widoku wszystko, co cenne, oraz wszystko, co może zagrozić życiu lub zdrowiu dziecka. Często fryzjer nie jest świadomy tego, że dziecko może zranić się czymkolwiek w salonie. Ostre krawędzie też są zagrożeniem, a co dopiero otwarte ostrza, nożyczki czy żyletki. Dodatkowo każda drobna rzecz, którą można schować do buzi.

Jeśli zatem zdarzają Ci się klienci przychodzący z małymi dziećmi (choć większe też potrafią rozrabiać), to spróbuj uruchomić wyobraźnię i dostrzec w swoim salonie miejsca potencjalnie niebezpieczne dla nich. Pomyśl o sytuacji, gdy stracisz je z oczu. Jakie mogą na nich czyhać zagrożenia w Twoim salonie? Zdaję sobie sprawę, że odpowiedzialność spoczywa również na rodzicach, ale wiesz, jak jest. Ty się z klientem lub klientką zagadasz, dziecko zacznie zwiedzać salon i może wyniknąć z tego problem.

Każdy, kto posiada jeżdżące hokery, tudzież inne jeżdżące taborety, na pewno doświadczył dosiadania je przez dzieci. Sam doskonale takie sytuacje pamiętam. Duży salon, piękny parkiet, bardzo dobry lakier. Taka przestrzeń to idealne miejsce na przemieszczanie się z jednej strony na drugą, używając do tego czegoś na kółkach. W oczach rosły rysy na moim parkiecie. Serce w środku ściska. Zwracam delikatnie uwagę rodzicowi, jak również dziecku. Jak się zapewne domyślacie… żadnej reakcji. Powiedzmy, że rodzic jeszcze czasami potrafi przemówić do dziecka. A babcia? Masakra. Co wtedy? Co jest słuszne? Czy możemy dyscyplinować dzieci klientów? Temat nie jest łatwy. Na pewno zalecam daleko posuniętą empatię. Co prawda różni są nasi klienci. Różnie mogą reagować. Nie zaszkodzi zwrócić uwagę na początku, ale spróbujcie też wyczuć rodzica i dziecko.

Jedna z opinii eksperta na zadany temat:

„Ogólnie strasznie ciężka sytuacja, bo ja wychodzę z założenia, że uwagę powinno zwracać się najpierw rodzicowi, a dopiero gdy widzimy brak jego reakcji – dziecku. Jednak w przypadku fryzjera może nas to kosztować klienta. Dodatkowo uwagi typu »nie rób tak« na jedne dzieci podziałają, a na inne nie, więc to też nie jest 100% skuteczny sposób”.

Najlepszym rozwiązaniem byłoby mieć przygotowane zajęcie dla małych rozbójników i miejsce, w którym mogliby się czymś zająć. Nie każdy ma takie miejsce u siebie. Jeśli jednak macie wiele takich sytuacji i zależy Wam na tych klientach, to postarajcie się chociaż niewielki kawałek wygospodarować. Jeśli nie ma takiej możliwości, to choćby coś wygodnego do siedzenia. Są dostępne ciekawe siedziska w różnych kształtach, które z pewnością zainteresują dzieci. Co jeszcze można zrobić?

W zależności od wieku dziecka mogą to być książeczki, kolorowanki, niewielkie puzzle i temu podobne. Mogą to być rzeczy od Was bądź od Waszych klientów. Może posiadają coś ciekawego, ale im już niepotrzebnego. W tej sytuacji pewnie chętnie udostępnią. Czasem można takie rzeczy kupić w dobrych cenach na serwisach sprzedażowych.

Jeśli natomiast posiadacie telewizory, to warto zaopatrzyć się w pendrive z bajkami. Przydaje się też dostęp do internetu. Na YouTubie jest masa filmików dla dzieci. W salonach można też spotkać konsole do gier. Tablety też są jak najbardziej przydatne, ale warto je wcześniej ubezpieczyć. Jest to krępująca i niemiła sytuacja, w której trzeba wyegzekwować od rodzica pieniądze za szkodę w sprzęcie.

Fryzjerze, myśl o sobie

W każdym razie nie możecie dopuszczać do sytuacji, w której odczuwacie dyskomfort spowodowany nieodpowiednim zachowaniem dzieci. Nie można kumulować nerwów w środku, bo to do niczego dobrego nie prowadzi. Chyba że chcecie nabawić się nerwicy. Ja wybieram opcję, o której pisałem już w tym artykule – klient nasz pan? Dla mnie już dawno nie.

To, co Ty wybierzesz, jest tylko i wyłącznie Twoją sprawą. Pamiętaj, że kumulowana zła energia kiedyś może się w niewłaściwym momencie uwolnić. Dlaczego ma się to odbywać kosztem Twojego zdrowia? Czasem wystarczy trochę kreatywności, żeby zadbać o rozrywkę dla maluchów. Moja rada to miej pod ręką kilka większych arkuszy papieru i kredki. Zadaj dziecku temat do rysunku i pomyśl, co może być nagrodą. W zależności od potrzeby wolnego czasu wymyśl temat obrazka. Może być nawet cała seria.

Wiesz, dziecko ma to do siebie, że może zacząć się szybko nudzić, jeśli temat będzie mało ambitny lub za prosty do wykonania. Nie może być też za trudny. Przykład: niech narysuje np. przebieg wizyty u fryzjera. Tak wiesz, przez etapy rozmowy, pobytu na myjni, koloryzacji czy strzyżenia, wyglądu salonu, wizji mamy po usłudze itp. Chodzi o to, żeby za szybko nie skończyło i ciągle dostawało nowe bodźce do działania. Finalnie masz dziecko na czas wizyty z dala od niebezpieczeństwa i straty w sprzęcie. Kolejnym dodatkiem jest to, że rozwijasz u dziecka artystyczną duszę. Może to właśnie będzie ten moment, który zaważy na tym, że chętniej będzie w domu rysować?

Ten artykuł nie ma na celu wymyślania zadań dla dziecka, tylko wskazanie, że można ten problem rozwiązać. Nie jest to pomysł sprawdzalny w 100%, gdyż sam wiem, jak nieokiełznane potrafią być dzieci. Wierzę, że skorzystasz z moich rad i pomoże Ci to, jeśli będziesz w takiej sytuacji. Liczę również na to, że znajdziesz swój sposób.

Pokaż ten artykuł swoim klientom

Jeśli uważacie, że Wasi klienci się nie obrażą, to świetną okazją do poinformowania ich o tym, że problem również ich dotyczy, będzie udostępnienie tego artykułu u siebie. Po pierwsze nie mówicie im tego wprost, w cztery oczy. Może to być dla niektórych z Was krępujące, może niektórzy nie mają odwagi tego powiedzieć, np. przez strach o utratę klienta. Po drugie nie kierujecie tej informacji personalnie do kogoś, tylko jako informację ogólną. Zwracacie uwagę na problem, jednocześnie nie oceniając braków w wychowaniu u dzieci. Przecież może być tak, że rodzice nie są do końca tego świadomi, jak bardzo ich dziecko może rozpraszać czy przyprawiać o nerwy fryzjera. W domu mają to na co dzień, więc nie zwracają uwagi. Trochę wyrozumiałości również dla nich.

 

Życzę wytrwałości ;)

Marcin

 

Tekst: Marcin Głuszyński

www.MartinStone.pl

ZNAJDŹ NAS: