Łysienie trakcyjne

czyli o możliwych konsekwencjch przedłużania i zagęszczania włosów

2019-12-12 11:44:37

Historia w pigułce

Współczesna definicja łysienia trakcyjnego wyrosła na niezliczonych obserwacjach prowadzonych przez ponad 100 lat przez naukowców, lekarzy, a nawet kulturoznawców. Na początku XX wieku austriacki dermatolog zauważył specyficzny typ łysienia wśród kobiet zamieszkujących Grenlandię. Ówczesna moda, kultura i religia motywowały płeć żeńską do upinania włosów w charakterystyczny kok na czubku głowy. Prawdopodobnie nie byłoby w tym nic niepokojącego, gdyby nie fakt, że przez takie długotrwałe, ciasno wiązane fryzury kobiety te zaczynały tracić włosy na danych obszarach skóry głowy. Łysienie nazwano łysieniem marginalnym i jak się okazało, nie był to jedyny opisywany przykład. Wielu podobnych rozpoznań dokonano w innych zakątkach świata, m.in. w Japonii, Francji czy w Afryce. Wśród tej ludności skupiano się przede wszystkim na zjawisku przerzedzania się włosów w częściach czołowych i ciemieniowych. Niewątpliwie gładko zaczesywane pukle, naciągnięte koki, drobno plecione warkoczyki tuż przy skórze głowy sprzyjały osłabieniu i naruszeniu mieszków włosowych. Mechaniczne, nienaturalne działania, m.in. usztywnianie, naciąganie włosów, były i nadal są w niektórych kręgach bezpiecznym, nieinwazyjnym trendem – kontynuowanym, promowanym i kultywowanym na drodze do atrakcyjnego wyglądu.

Zrozumieć problem

Łysienie trakcyjne to typ łysienia, który jest w dużej mierze uzależniony od czynników zewnętrznych inicjowanych przez człowieka kreującego swój pożądany wizerunek. Charakteryzuje się utratą włosów na skutek nadmiernego i długotrwałego naciągania, ucisku oraz podrażniania mieszków włosowych. Przyczynami najczęściej są nieodpowiednie fryzury takie jak np. sztywne koki, ciasno związane kucyki, długotrwale noszone dredy, warkoczyki osadzone bardzo blisko skóry głowy, spanie z włosami nakręconymi na wałki, częste modelowanie czy zawodowo noszone nakrycia głowy. Jak się okazuje, do wymienionych powyżej przykładów zaliczyć można również przedłużanie oraz zagęszczanie czupryny – będące z jednej strony wyrazem samoaktualizacji i podążania za modą, a z drugiej spełnieniem indywidualnej potrzeby bycia atrakcyjnym. Niezależnie od poziomu bezpieczeństwa danej metody przedłużania lub zagęszczania włosów i umiejętności fryzjera dochodzi tutaj do trwałego obciążenia pasm włosów, co skutkuje ciągłym osłabianiem, naruszaniem i uszkadzaniem mieszków włosowych, a w pewnych przypadkach zintensyfikowaniem naturalnego codziennego wypadania włosów (podczas którego tracimy średnio od 50 do 150 włosów).

Pierwsze symptomy

Aby móc postawić diagnozę w kierunku łysienia trakcyjnego, należy uwrażliwić się na pewne typowe niepokojące i nienaturalne do tej pory symptomy. Pierwsze objawy sprowadzają się przede wszystkim do bólu głowy i skóry głowy. Dochodzi do pewnego rodzaju dyskomfortu. Skóra staje się bardziej wrażliwa niż dotychczas, każde niewielkie dotknięcie bywa odczuwalne jako nadmierny ucisk, a w przypadku przedłużonych lub zagęszczonych włosów błogi sen jest możliwy wyłącznie po stronie najmniej obciążonej (np. na części skroniowej), kiedy unikamy ucisku poduszki w newralgicznych partiach skóry głowy. Postępujące uszkadzanie mieszków włosowych powoduje powstawanie zarumienionego stanu zapalnego, którego efektem są punktowe drobne krostki, grudki i ropne guzki. Skóra głowy może się przy tym łuszczyć, dając nieestetyczny efekt m.in. w okolicach linii czoła. Kolejno dochodzi do pojawiania się prześwitów, krótkich połamanych włosów, zwłaszcza w okolicach skroniowych, za uszami, a nawet na koronie. Praktycznie tego typu sygnały są pomarańczowym światłem przed permanentnym utraceniem włosów, a usunięcie czynnika sprawczego odpowiedzialnego za rozwijający się stan okazuje się konieczne. Niestety nierzadko dochodzi do paradoksu sytuacji. Na zasadzie „błędnego koła” osoba, widząc przerzedzającą się fryzurę, utrzymuje niewłaściwe warunki i kolejno przedłuża lub zagęszcza włosy, chcąc ukryć narastający problem. W konsekwencji takie działanie powoduje coraz gorszy stan włosów oraz skóry głowy – wymagający konsultacji trychologicznej i lekarskiej.

Zapobieganie i leczenie

„Lepiej zapobiegać, niż leczyć” – to złota zasada, sprawdzająca się nie tylko przy łysieniu trakcyjnym, ale również w całokształcie dbania o własne zdrowie. Zanim zajdzie konieczność leczenia, warto podejmować działania profilaktyczne. Szczególnie istotna jest obserwacja swoich włosów, zwłaszcza jeśli manifestuje się zachowania mogące zwiększać prawdopodobieństwo choroby. Włosy i regularnie stosowane działania mechaniczne nie tworzą zgranego duetu. Podczas codziennej pielęgnacji warto zrezygnować z silnego gorącego powietrza suszarki oraz rozgrzanej do kilkuset stopni prostownicy. Urządzenia te wykorzystując wysoką temperaturę, niszczą strukturę włosa, a użycie prostownicy powoduje naciąganie i naprężanie włosów. Nie ulega wątpliwości, że zmiana sposobów modelowania i układania włosów także wpłynie na zminimalizowanie problemu, hamując tym samym jego nadmierną eskalację. Wyeliminowanie z użytku ciasnych gumek do włosów z metalowymi elementami, koków podpartych niezliczoną ilością wsuwek, drobnych warkoczyków, sztywnych, gładkich upięć, nocnych wałków i wielu innych stylizacji – zadziała nie tylko korzystnie na fryzurę, ale także stanie się zachowaniem profilaktycznym i zapobiegawczym.

Należy wspomnieć, że niemałe kontrowersje wzbudza przedłużanie oraz zagęszczanie włosów. W zależności od stosowanej metody (np. keratynowej, kanapkowej, na ringi itp.) stanowiska fryzjerów są zazwyczaj odmienne od stanowiska trychologów. Pojawiają się opinie, iż wyłącznie nieprawidłowo wykonany zabieg może intensyfikować wypadanie lub osłabienie włosów, a nowoczesne metody są w pełni bezpieczne. Niestety jest to kwestia wyjątkowo indywidualna. Dobranie „idealnej” metody przedłużania włosów lub ich zagęszczania jest dla zdrowia i samopoczucia klienta zbawienne, jednak czasami znajduje się wyłącznie w sferze marzeń. Bowiem każde tego typu działanie jest nienaturalne i w perspektywie czasu może przynieść więcej strat niż korzyści. Ze względu na swobodę ludzkich decyzji wywieranie nadmiernej presji i usilne, lecz szczere powstrzymywanie klienta przed ustalonym wizerunkiem czasami może spotkać się z aprobatą i przyznaniem racji, ale także z niezadowoleniem, irytacją czy utratą zaufania. W tym wypadku kluczowe będzie wzbogacenie klienta w wiedzę, zwłaszcza w zakresie pielęgnacji włosów, oraz zasugerowanie konieczności nadzorowania stanu swojej fryzury i skóry głowy w czasie użytkowania nowej konfiguracji. I tak jeśli zauważy się pierwsze symptomy (np. przerzedzania się włosów, zmian skórnych w postaci krost), które utrzymywać się będą przez dłuższy czas lub co gorsza będą się intensyfikować, należy rozważyć całkowity powrót do stanu pierwotnego. Wzmocnienie włosów, stosowanie łagodnych kosmetyków bez dodatku silnych detergentów, uśmierzanie ewentualnego bólu skóry głowy, stymulowanie i odżywianie mieszków włosowych – te i inne działania będą kluczowym elementem do rozpoczęcia procesu zdrowienia.

Leczenie składa się nie tylko z kwestii pielęgnacyjnych, bowiem wznosząc aspekt stymulacji mieszków włosowych, warto korzystać z ledoterapii lub laseroterapii. W przypadku braku objawów bliznowacenia interesującym rozwiązaniem okazać się może mezoterapia skóry głowy z wykorzystaniem profesjonalnych ampułek trychologicznych stymulujących porost włosów. Z kolei nierzadko wykorzystywanym sposobem leczenia łysienia trakcyjnego przez lekarzy są farmaceutyki (np. minoksydyl, kortykosteroidy w celu reedukacji stanów zapalnych). Przy trwałym uszkodzeniu mieszków włosowych klienci mogą skorzystać z bogatej obecnie oferty niechirurgicznego przeszczepu włosów lub peruk. Z kolei przy wysokich możliwościach ekonomicznych, dzięki intensywnemu postępowi nauki i medycyny, klientów zachęcić mogą metody chirurgicznego przeszczepu włosów (np. metodą manualną FUE lub przy użyciu robota ARTAS).

ZNAJDŹ NAS: