O życiu i pracy w czasach pandemii – wywiad z Lucjanem Wośkiem

Wybuch pandemii koronawirusa zmienił nasze życie prywatne i zawodowe. Dla wielu kryzys okazał się czasem podejmowania trudnych, biznesowych i życiowych decyzji oraz czasem przewartościowania wielu spraw. O tym, jak wygląda codzienność barberów w czasie pandemii, jak nie zwariować w natłoku kolejnych restrykcji i jak branża będzie wyglądała za kilka lat, rozmawiamy z Lucjanem Wośkiem.

2020-06-25 10:05:59
Autor:

Jak ważne są dla Pana: czystość, higiena i bezpieczeństwo stanowiska pracy?

Higiena i bezpieczeństwo leżą u podstaw naszego rzemiosła. Nie tylko musimy zadbać o siebie i naszych bliskich, ale również o klientów, którzy bardzo często stają się naszymi przyjaciółmi. W Polsce, a już na pewno w moim mieście, dbanie o bezpieczeństwo i higienę pracy nie stanowi większego problemu. Już w na etapie projektowania przestrzeni w barber shopie jesteśmy zobligowani do konsultowania projektu ze służbami sanitarnymi, które go opiniują. Służy kontrolują też warunki przeprowadzania wszelkich procesów dezynfekcji, sterylizacji i higieny pracy. Często słyszę, że ludzie narzekają na zbyt duże restrykcje, ale osobiście uważam, że to krok w słuszną stronę, bo chodzi o bezpieczeństwo naszych gości. W Polsce mówimy, że twarz ma się jedną. Szybko można ją stracić, dlatego przykładam ogromną wagę do czystości i wszelkich procedur sanitarnych w moim salonie.

Jakie restrykcje sanitarne wprowadził Pan w zakładzie i co zmieniło się ze względu na wybuch pandemii koronawirusa?

Jak już wspomniałem, w moim mieście służby sanitarne są bardzo wymagające, ale co za tym idzie, pracownicy kontrolujący mój zakład, przekazali mi dużo wiedzy dotyczącej zarządzania procesami, dezynfekcją, sterylizacją i właściwą higieną pracy. Oczywiście wraz z pandemią koronawirusa, rząd w porozumieniu z instytucjami kontrolnymi wprowadził szereg nowych restrykcji, takich jak:

  • noszenie masek ochronnych przez pracowników,
  • zachowanie 2m odległości między stanowiskami pracy,
  • odseparowanie odzieży klientów lub umożliwienie zabezpieczenia odzieży poprzez jednorazowym workiem ochronnym,
  • praca w rękawiczkach jednorazowych,
  • przeprowadzenie rutynowej dezynfekcji klamek, toalety, kasy fiskalnej, terminala płatniczego (w odstępach jednogodzinnych),
  • zlikwidowanie testerów kosmetyków,
  • brak możliwości częstowania klientów kawą bądź innymi napojami,
  • zabezpieczenie recepcji przesłoną typu plexi,
  • wdrożenie ujednoliconych procedur sprzątania i zapoznanie z nimi pracowników,
  • ograniczenie do minimum rozmów z klientami,
  • w miarę możliwości używanie peleryn, fartuchów i odzieży jednorazowej,
  • wybór płatności bezgotówkowych,
  • wyznaczenie punktów dezynfekcji dłoni oraz mierzenie temperatury klientom,
  • udostępnianie klientom rękawiczek jednorazowych oraz masek ochronnych.

Sugeruje się również pracę tyłem do klienta. Dla nas tylko niektóre z tych wskazań były nowością. Faktycznym problemem była konieczność usunięcia dwóch foteli ze względu na zwiększenie dystansu  między stacjami roboczymi. Z 11 foteli zostało nam 9. Wentylacja w naszym przypadku to nie problem, bo cały zakład wyposażony jest w system automatycznej wymiany i filtracji powietrza. Ale podejdźmy do restrykcji na spokojnie. Nie dajmy się zwariować w gąszczu nowych wymogów. Przystosujmy się w miarę naszych możliwości i zastanówmy, czy przypadkiem części z nich już nie wdrożyliśmy wcześniej. Koronawirus w końcu przejdzie do historii, a my zostaniemy i musimy po prostu przejść ten ciężki dla wielu czas z uniesioną głową.

Co zmieniło się w Pana miejscu pracy po otwarciu zakładów fryzjerskich?

Pierwszym krokiem było zwiększenie odległości między stanowiskami roboczymi, czyli utrzymanie 2m między fotelami, wyposażenie pracowników w maski lub przyłbice  ochronne oraz fartuchy robocze. Szeroko pojęta dezynfekcja barber shopu, sprzętu i stacji roboczych to cos oczywistego. Poza tym w centralnym punkcie salonu uruchomiliśmy punkt dezynfekcji dłoni, w którym nasz klient może zmierzyć temperaturę za pomocą tabletu podpiętego do kamery termowizyjnej, zdezynfekować dłonie oraz pobrać darmowe rękawiczki i maskę ochronną. Przeprowadziliśmy również akcję informacyjną dla klientów, aby wybrali opcję płatności bezgotówkowej i odwiedzali salon bez osób towarzyszących. Przede wszystkim staramy się robić wszystko, aby nasi klienci mogli poczuć powiew normalności i naszej klasycznej barberskiej atmosfery.

Wielu fryzjerów w Polsce podnosi ceny usług ze względu na koszty dezynfekcji, czy Pan też zdecydował się na taki krok?

To rzeczywiście popularne zjawisko, ale osobiście uważam, że nie jest to łatwy czas również dla naszych klientów i niechciał bym uderzać w nich podwyżką cen. Osądzając sytuację na zimno stwierdziłem, że to koszty wykonywania usług nie wzrosły. Dezynfekcja w moim barber shopie jest i była od zawsze, więc to nic nowego. Udostępnienie klientom rękawiczek foliowych i masek uważam za znikomy koszt, który mogę wziąć na siebie. Jedynym problemem na chwilę obecną w moim kraju jest zakup rękawiczek lateksowych lub winylowych dla personelu. Ich ceny potrafią osiągnąć 50-100 zł za 100 sztuk. Mimo to jestem przekonany, że w ciągu 2-3 tygodni duzi gracze rynkowi sprowadzą kontenery z Chin lub Malezji, a wtedy ceny wrócą do normalności. Jestem też zdania, że koniec roku będzie dobrym momentem na weryfikację cen w naszych barber shopach.

Jak spędzał Pan czas wolny, w czasie lock down`u?

No cóż, zamknięcie salonu nie oznaczało niestety wakacji. Nie miałem zbyt dużo wolnego czasu. Żeby nie zwariować od patrzenia na puste konto, zacząłem handel artykułami jednorazowymi oraz środkami do dezynfekcji. Zależało mi, żeby firma zanotowała jakikolwiek przychód pieniędzy. Był to też dobry czas, aby przeprowadzić mały remont, odświeżyć mój barber shop i przystosować salon do nowych restrykcji sanitarnych. Chciałem wrócić do pracy zaraz po ogłoszeniu decyzji rządu o ponownym otwarciu zakładów fryzjerskich. Oczywiście pozostały czas ja i moi pracownicy staraliśmy się poświęcić naszym rodzinom. Spędzałem ten czas z moimi dwiema córkami, które naładowały mi baterie na cały nadciągający rok.

Jaki wpływ miał na Pana cały ten kryzys prywatnie i zawodowo?

Jestem dużym sceptykiem jeżeli chodzi o sytuację związaną z pandemią. Od zawsze byłem osobą ostrożną i roztropną, a co za tym idzie, ciężko było mi wpaść w ogólne poczucie paniki, która systematycznie była budowana przez przekaz medialny. Osobiście zalecam zrobienie kroku  wstecz i spokojne spojrzenie na sytuację, w której się znaleźliśmy. Nie jest to coś, co zagrozi Europie na dłuższy czas, a spokój i wiara w lepsze jutro dają nam więcej niż dezynfekcja dłoni alkoholem po raz dwudziesty. Podczas pandemii dostrzegłem, że w życiu prywatnym warto wydzielić czas dla bliskich, bo ilość uśmiechów moich córek w czasie, gdy byliśmy razem, jest dla mnie więcej warta, niż każdy pieniądz. Jeżeli chodzi o pracę okres pandemii był lekcją podejścia do biznesu i zarządzania kapitałem firmy. Był lekcją o tym, że zawsze warto posiadać finansową poduszkę bezpieczeństwa, dzięki której możemy spokojnie przetrwać czas kryzysu.

Jak widzi pan przyszłość barberingu w nadchodzących latach?

Myślę, że gdy już opanujemy sytuację z pandemią, wszystko wróci do normy, a wszelkie eventy będą dużo bardziej dynamiczne, bo środowisko jest spragnione powrotu do normalności. Nasz zawód bezdyskusyjnie związany jest z nieustaną edukacją oraz rozwojem technologicznym. Dlatego widzę przyszłość w bardzo optymistycznych barwach.

ZNAJDŹ NAS: