Moja ulubiona fryzura, czyli nieśmiertelny „kwadrat”

Już w połowie XIX wieku pojawiły się pierwsze wzmianki o fryzurze Flat Top, czyli po naszemu, o kwadratowym jeżu. W książkach barberskich tamtego czasu była ona wymieniania jako jedna z propozycji dla eleganckiego klienta. Od tamtego czasu wiele się zmieniło, jednak kwadrat pozostał z nami nieprzerwanie od prawie 200 lat.

2020-07-10 14:48:23
Autor:

Początkowo fryzura strzyżona tylko nożyczkami przez grzebień zajmowała sporo czasu. To cięcie wymagało i wciąż wymaga permanentnego sprawdzania swojej pracy w lustrze. Ciągłe wyczesywanie grzebieniem i szczotką z włosia przy kolejnym poprawianiu każdego elementu układanki to standard, żeby dojść do najlepszego wyniku.

Początek XX wieku to już wręcz wysyp tego strzyżenia. W Ameryce było ono niezwykle popularne, zwłaszcza, że wtedy pojawiły się już pomady i lotony do włosów, które pozwalały na dodatkową pielęgnację w domu dobrze ostrzyżonej przez barbera fryzury. W Europie wszystko pojawia się później i nawet to strzyżenie przyszło dopiero podczas I Wojny Światowej. Niektórzy historycy twierdzą nawet, że XX wiek na naszym kontynencie zaczął się dopiero w 1914 roku w momencie rozpoczęcia konfliktu. Na przykładzie historii fryzur możemy to potwierdzić. W Europie ton mody nadawali monarchowie, ich dwory i wszyscy niebieskokrwiści. Męska część nosiła brody i wąsy oraz przydługie fryzury z przedziałkiem z boku lub na środku głowy. Wojskowi, którzy byli elitą, strzygli się na fryzurę oficerską, która daleka była od współczesnych wyobrażeń o wojskowym wyglądzie. Tamtą fryzurę trzeba było układać w pukle żelazkiem na gorąco. Teraz to nie do pomyślenia. Zresztą wśród żołnierzy amerykańskich, którzy przybyli w 1918 roku na Stary Kontynent panowała moda na krótkie, wygodne cięcia i brak zarostu. Bo właśnie zarost tak chętnie noszony wśród europejskich mężczyzn w Ameryce był już passe od przynajmniej dziesięciu lat. To tam King Camp Gillette opatentował w 1905 roku swoją maszynkę kręconą na żyletki do domowego użytku. Zapanował na nią szał i organizacje barberskie bardzo obawiały się tego, że klienci będą się sami golić w domu, a co za tym pójdzie, fryzjerzy mogą pozostać bez pracy. To wtedy dobiegał też końca nazwany później przez historyków „Złoty Wiek Brzytwy”. Tak więc wojna i innowacyjność przemeblowała zupełnie myślenie o włosach i zarostach. Stary Świat odchodził w zapomnienie…

Droga dla strzyżenia flat top była już zupełnie otwarta na całym świecie. Jednak ta fryzura miała też swoje modyfikacje. Do wojny boki były tej samej długości, co góra. W wielu przypadkach zostawiano je nawet dłuższe i zaczesywano na pomadę do tyłu. Oczywiście wykonywano flata wtedy tylko nożyczkami. Naczelnik odradzającej się II Rzeczpospolitej Józef Piłsudski był wielkim zwolennikiem tego strzyżenia i na wielu zdjęciach można go zauważyć z kwadratowym jeżem.

Kilkadziesiąt lat później Elvis Presley, który został wysłany do wojska stacjonującego w Niemczech został ostrzyżony w jednostce na kwadrata. To był początek lat sześćdziesiątych i ta fryzura już była wykonywana maszynką na szerokim grzebieniu.

Z kolei 30 lat po pójściu Króla Rockandrolla w kamasze, kwadraty stały się znowu modne dzięki subkulturze Depeche Mode; a 15 lat później forma kwadratowa wróciła dzięki hipsterskiej fali nowego zainteresowania fryzjerstwem męskim.

Od pierwszego dnia moich praktyk wszyscy wokoło mówili, że dopiero jak dostanę kwadrata do strzyżenia i go dobrze zrobię, będę mógł nazywać się fryzjerem. Długo nie wiedziałem co to jest, bo w latach osiemdziesiątych nosiło się włosy do pół ucha i tylko wojskowi mieli bardzo krótkie włosy. Na nich też można było liczyć w kwestii strzyżeń kwadratowych. No i wreszcie pojawił się klient u mojego szefa. Powiedział krótko: „tak jak zawsze” i się zaczęło. Z początku nie wiedziałem, co się dzieje, bo włosy przed uczesaniem były rozczapierzone na wszystkie strony i nic nie wskazywało na to, że wyjdzie z tego piękna fryzura. Ale pan Emilian (mój pierwszy mistrz) ostrzygł pięknie boki i tył nożyczkami przez grzebień. Zrobił czyściutki fason i zmoczył górę zaczesując ją do tyłu. Potem cały czas kontrolując wszystko w lustrze, rzeźbił i rzeźbił nożycami bez użycia degaży, aż do uzyskania idealnej formy. Po wysuszeniu poprawił wszystko na czysto nożyczkami w powietrzu, bez użycia produktów (bo ich nie było), i zadowolony klient poszedł do domu. To była duża zmiana w moim krótkim fryzjerskim życiu. Okazało się, że tu też mogą być duże wyzwania. Nie tylko na bok i do pół ucha, jak zawsze. Takie coś  mnie jako młodego szczuna kręciło. Czułem, że mogę tak też robić moje ulubione, jarocińskie irokezy!

Mój pierwszy klient na kwadrata to rok 1988. Przyszedł młody chłopak ze zdjęciem skandalizującej wokalistki Grace Jones. Jeżeli coś jest kwadratem, to jej fryzura na pewno! To typowy mocny, bardzo nowoczesny flat top z wyrżniętymi wysoko bokami i płaską tacą na górze. Mój drugi szef Grzegorz poinstruował mnie pokrótce i wrócił do swoich zadań, a ja ze swoim modelem zacząłem walkę. Wszystko było inaczej, niż w dotychczasowych strzyżeniach. Najpierw podjechałem wysoko zerówką. Po raz pierwszy w życiu pracowałem w ten sposób! Potem zacząłem cieniować nożyczkami różnicę między bokami, a górą i jak zrobiłem idealne, proste przejście, zacząłem myśleć nad tym, co na górze. Szczotka do jeża była tu niezbędnym narzędziem. Oddzieliłem grzywkę i od czubka głowy strzygłem od najkrótszych włosów w stronę do niej. Potem połączyłem się z grzywką w najwyższym punkcie i po dwóch godzinach wypocin, dumny i blady oddałem pracę do werdyktu szefowi. Wyrok był dla mnie bardzo pomyślny. Przede wszystkim staranność i dokładność pracy. Odwzorowana bryła i innowacyjne cieniowanie, które teraz nazywamy po prostu fejdem.

Od tego czasu flat top stał się dla mnie kwintesencją jakości i precyzji we fryzjerstwie męskim. Pokochałem go. Najchętniej wszystkim robiłbym ten rodzaj strzyżenia!

Twierdzę, że forma płaska fryzury z bokami na prosto to najbardziej naturalne strzyżenie dla faceta. I niekoniecznie na krótkiego kwadrata. Chodzi o formę. Na porzątku XXI wieku brałem udział w szkoleniu u poznańskiego fryzjera Macieja Lewandowskiego. On pokazał mi, że kwadratowe cięcie nie musi być krótkie, ale jest to tylko kwestia formy i nawet przy długich włosach wygląda naturalnie! To był dla mnie szok, bo miałem już 15 lat praktyki, a dowiedziałem się czegoś, co zmieniło moje spojrzenie na fryzjerstwo męskie.

Flat top to esencja męskiego strzyżenia. Można go wykonywać różnymi sposobami i technikami. Można miksować pracę nożyczkami i maszynką i można, a nawet trzeba, znaleźć swój styl do wykonania flata. To rdzeń praktyki i sedno zrozumienia pokoleń, które przed nami robiły to samo. Arcydzieło pokazu swojej pracy i jedna z trudniejszych fryzur do wykonania.

Kiedy w ostatnim półroczu rozmawiałem z fryzjerami-seniorami, większość z nich potwierdziła moje przypuszczenia, że ich ulubioną fryzurą był kwadratowy jeż. Strzygli go zazwyczaj nożyczkami przez grzebień, niezwykle starannie przykładając się do wykonywanej pracy. Bez względu na szerokość geograficzną każdy z nas lubi się pokazać ze swoją wizytówką, czyli fryzurą na głowie klienta. A flat top spełnia te warunki. Dobrze zrobiony i dobrze wyczesany następnego dnia rano przez jego posiadacza przyniesie nam dużo radości i… wielu kolejnych klientów.

Grzebień.
Maszyna.
Nożyce.
Pomada.
I do dzieła!

Tekst: Adam Szulc

GALERIA

ZNAJDŹ NAS: