We fryzjerstwie męskim najważniejsza jest wyobraźnia

Kiedy wyjeżdżałem z Polski do Irlandii myślałem, że o fryzjerstwie męskim wiem już wszystko. Miałem za sobą kilka lat praktyki w polskich salonach i czułem, że ten zawód to moje powołanie, moja misja życiowa. Zderzyłem się z rzeczywistością, gdy na moim fotelu usiadł klient z fryzurą afro… Nigdy wcześniej nie miałem do czynienia z takimi włosami. To włosy wymagające zupełnie innej techniki strzyżenia. Pierwszy raz był trudny, ale jak wiadomo - praktyka czyni mistrza.

2020-11-26 13:04:23

13 lat temu wyjechałem na tydzień do Irlandii. W kieszeni miałem niedużą kwotę euro. Wylądowałem w Dublinie w piątek, a w sobotę miałem już pracę. Zaczynałem w salonie, w którym szefem był Turek z 40. letnim stażem. Nie było łatwo. Angielskiego prawie nie znałem, brzytwą właściwie nie strzygłem, bo w Polsce w tamtym czasie było to zakazane. Przy pierwszym kliencie trzęsły mi się ręce, ale strzyżenie po strzyżeniu, golenie po goleniu, radziłem sobie coraz lepiej. Po trzech miesiącach zmieniłem salon. Trafiłem do typowo irlandzkiego zakładu fryzjerskiego, zlokalizowanego w dużym centrum handlowym w Dublinie. Pracowałem tu po sześć dni w tygodniu i miałem klientów pochodzących z różnych stron świata. To tu podszlifowałem umiejętność strzyżenia męskiego na włosach o różnej strukturze. Tutaj zrozumiałem też, że dwie rzeczy są najważniejsze w naszym zawodzie: wyobraźnia i rozmowa z klientem. Technika przyjdzie z czasem. Bez wyobraźni i umiejętności prowadzenia rozmowy, a właściwie słuchania klienta, nie ma sensu wykonywać tej pracy.

Polskie vs. irlandzkie barber shopy

W Polsce przez lata przyzwyczailiśmy się, że i kobiety i mężczyźni chodzą do tego samego salonu. Fryzjer, a właściwie najczęściej fryzjerka, specjalizuje się zarówno we fryzurach damskich, jak i męskich; używa często tych samych kosmetyków, tych samych narzędzi i podobnego sposobu cięcia. Czasy, gdy mężczyźni chodzili do golibrody dawno odeszły do lamusa, choć prze wojną nie była to rzadkość. O fryzjera, który potrafił zająć się męskim zarostem było jeszcze nie tak dawno temu w Polsce bardzo trudno. Fryzjerki często odmawiały zajęcia się męską brodą czy wąsami. Pozostawało strzyc się samemu w domowym zaciszu, często brzytwą odziedziczoną po dziadku.

W Irlandii trafiłem do innego świata. Tu, zresztą jak w całej anglosaskiej Europie, barber to klasycznie wyszkolony fryzjer męski, który w przeciwieństwie do fryzjerki w swojej pracy używa maszynki i to często nie jednej, lecz kilku. Często chwyta też po brzytwę. We fryzjerstwie męskim bowiem obowiązuje znacznie większa dokładność i precyzja, niż we fryzjerstwie damskim. Męskie fryzury wymagają idealnego wręcz cieniowania. Tu natychmiast widać każde fałszywe cięcie. Zaletą barbera jest też to, że zajmie się nie tylko naszymi włosami na głowie, ale też brodą i zarostem, bo przecież nasz zawód pojawił się na świecie wraz z modą na brodaczy, która przyszła z Ameryki Północnej, gdzie kobiety oczekiwały, by z ich brodatych drwali uczynić zadbanych mężczyzn. Współczesny barber to jednak już nie tylko golibroda, bo choć profesjonalnie zajmie się brodą, to i z precyzyjną klasyczną fryzurą nie będzie miał problemu. Każdy, kto trafi do salonu barbera, będzie tu wracał, bo fryzury, z jakimi wyjdziemy są krótsze, mocniej podgolone, klasyczne, wykonane z zadziwiającą perfekcją.

W Irlandii barbering to rytuał. To styl życia. Mężczyźni przychodzą do barber shopów nie tylko po to, by zadbać o fryzurę czy zarost, ale także po to, by miło spędzić czas. Zamiast pójść do kina wolą wizytę u barbera. Mam w swoich salonach klientów, którzy pojawiają się regularnie, raz w tygodniu, bo chcą porozmawiać, zrelaksować się. Mają tu ciekawe czasopisma, barek z alkoholem, często stół do gry w bilard czy play station. Klienci korzystają z tych dodatkowych atrakcji nie tylko oczekując na swoją kolejkę. Często zostają dłużej, by porozmawiać z fryzjerem lub z innym klientem salonu, wypić szklaneczkę dobrej whisky, pograć. W Irlandii barber shopy najczęściej mieszczą się w osiedlowych centrach handlowych. Do salonów barberów trafiają nie tylko dojrzali mężczyźni, ale i młodzież. Zdarza się, że ojciec przyprowadza do zaufanego barbera swego dorastającego syna. Barber bowiem to ktoś więcej niż fryzjer. To ktoś w rodzaju księdza czy barmana; ktoś komu możemy powierzyć nasze największe tajemnice bez lęku, że zostaną komuś powtórzone. U barbera toczą się też męskie dyskusje o kobietach czy piłce nożnej przy szklaneczce dobrej irlandzkiej whisky. O polityce mówi się rzadziej. To temat niebezpieczny, który może poróżnić, a o przyjemnie spędzony czas, a nie gorące awantury tu przecież chodzi.

Usługi w barber shopie

W polskich salonach i w szkole naucza się strzyżenia włosów typowo europejskich, które są miękkie i gładkie. W Irlandii dość szybko zorientowałem się, że to zbyt mało, by obsługiwać tamtejszych klientów. Już w pierwszych dniach mojej pracy na fotelu przede mną usiadł klient z włosami typu afro. Był to pół-Irlandczyk, pół-Amerykanin, ze skrętem trudnym do ostrzyżenia. Tego typu włos wymaga zupełnie innego strzyżenia, niż włos europejski. Właściwie korzystamy tylko z maszynki i grzebienia, operując maszynką w prawo i w lewo, do góry i w dół, a dla uzyskania najlepszego efektu końcowego najważniejsze jest odpowiednie wykończenie fryzury. Dopiero na tym etapie korzystamy z nożyczek. Trzeba zadbać o precyzję konturów na linii baków, czoła, szyi. W tych miejscach widać bowiem każde niedociągnięcie.

W Irlandii częstymi klientami barber shopów są też Azjaci, których struktura włosa również nie jest łatwa. Włosy azjatyckie są bardzo sztywne, ostre, trudne w strzyżeniu. Przy strzyżeniu tego rodzaju włosów wykorzystujemy już i maszynkę i nożyczki. Dzięki tej różnorodności struktur włosów, szybko zrozumiałem na czym polega typowy barbering irlandzki. Tu barber nie skupia się na jednej strukturze włosa i nie doskonali się w jednej technice. W przypadku każdego rodzaju włosa potrzebne są inne ruchy maszynką, inna technika, by fryzura za każdym razem była precyzyjna.

Fryzury modne w Irlandii

W Irlandii dominują fryzury krótkie, typu skinheade, czyli wygolone głowy, często zeróweczką. Dość często klienci wybierają też cropp lub skinheade połączony z croppem, czyli wygolone boki połączone z nieco dłuższą górą. Fryzury typu pompadour nie są tu tak popularne, jak we Włoszech czy Hiszpanii. Wynika to z innej mentalności Irlandczyków niż południowców i z tego, że 70% Irlandczyków do barbera przychodzi raz w tygodniu. Poza strzyżeniem bardzo popularnym zabiegiem w tutejszych barber shopach jest hot tawel shave, czyli golenie brody metodą gorących ręczników lub - jak niektórzy mówią - golenie na mokro. W Irlandii fryzjer męski zajmuje się też trymowaniem brwi za pomocą nitkowania bądź skracania nożyczkami na grzebieniu. Codziennością jest tu także usuwanie włosów z uszu czy z nosa.

W Irlandii barber to dość kosztowna usługa, ale dla tutejszych mężczyzn nie jest to problem. Kompleksowa usługa barbera to nie tylko element codzienności i stylu życia tutejszych mężczyzn, ale też dość popularny pomysł na prezent, np. urodzinowy.

Autor: Ernest Piech

 

Ernest Piech

Barber z 16 letnim stażem, właściciel irlandzkiej marki Scarface Barbers, ambasador marki Luxina Polska. Dwukrotny Mistrz Europy we fryzjerstwie męskim, laureat konkursów we Włoszech oraz w Rosji. Międzynarodowy sędzia fryzjerski. Doświadczony szkoleniowiec, dzielący się swoją wiedzą z barberami z całej Europy. Nie tylko z sukcesem buduje swoją markę, ale też pomaga innym w dążeniu do celu. Współpracuje z wieloma organizacjami charytatywnymi, a motto jego działania brzmi: bądź dobry, pomagaj innym, a dobro wróci do Ciebie ze zdwojoną siłą.

ZNAJDŹ NAS: