Ach te blondy

Zatem prawie lato. Zanim się zorientujemy, pełnia słońca i słona woda zaczną rozjaśniać nasze naturalne włosy i odbierać farbowanym intensywność. Ale co na lato? Z pierwszymi promieniami słońca przybywa klientek z konkretnymi predyspozycjami.

2022-05-31 10:44:03
Autor:

I oto jak często można zaobserwować nieśmiertelny blond. A tych odcieni wiele w ostatnich czasach. Od naturalnych złoto-miodowych, przez smaczne śmietankowo-beżowe, aż po cudowne ultra blondy w odcieniach silver, pink, strawberry, peach, lila, mięta… Wymieniać można do woli, tworzyć jeszcze więcej. Jeśli kochacie to co robicie tak jak ja, z pewnością paleta w Waszych rękach to jedynie drobny pomocnik. Kiedy słyszę od klientki „rób co chcesz”, budzi się we mnie demon. Oczywiście nie każdemu zaproponuję odcień lazurowego morza z końcówkami laguna blue, ale kiedy wiem, że mogę pozwolić sobie na odcienie a’la lolly-pop, to hulaj dusza, piekła nie ma.

 

Nie wiem, na ilu szkoleniach o tematyce „perfekcyjny blond” byliście, ale ja kilka zaliczyłam. I wiecie co – niezależnie, czy szkolenie było markowe, czy otwarte, niestety nigdy z żadnego nie wyniosłam nic korzystnego. Oczywiście oczekiwania były i obietnice też były, bowiem ultra blondy do najłatwiejszych nie należą, ale te odrosty, no i te przejaśnione długości. I umówmy się, że na szkolenie nie jedziemy po to, aby dowiedzieć się, jak wyprowadzić kolor do bardziej „naturalnych” odcieni, a po to, by dowiedzieć 
się, jak walczyć z żółtkami, złotkami i całą gamą niechcianych odcieni, które przeszkadzają nam w osiągnięciu perfekcyjnego koloru. Naprawdę rzadko które szkolenie w tym temacie spełni Wasze oczekiwania. Ale mniejsza o szkolenia – czasem wystarczy usiąść w wolnej chwili, pomyśleć, wyobrazić sobie kolor, jeszcze raz przemyśleć i… przepis gotowy. Oczywiście zakładamy, że analiza stylizacyjna klientki została poprawnie przeprowadzona i owy odcień łososiowego pastelu z lekko różowym wykończeniem jest absolutnie dopasowany do cery, oczu oraz codziennych predyspozycji klientki. Nie ma nic gorszego niż źle dopasowane kolor i fryzura. Kiedy już złapiemy wenę i zaczniemy zabawę z kolorami, musimy pamiętać, że po pierwsze – rzadko kiedy osiągniemy cokolwiek bez rozjaśnienia odrostów czy długości. Nie obiecujcie klientce platyny z samą farbą, bo umoczycie 
totalnie. Nawet poziomy jasnych natur mogą nam spłatać 
niezłego psikusa. Poza tym zawsze, ale to zawsze używajcie 
odbudowy typu plex w zabiegu. Nie chcemy, żeby włosy 
klientki zostały nam w ręku czy ewentualnie po jej myciu 
w domu w jej ręku. Rany – kiepsko wyobrażam sobie 
sytuację kiedy klientka z garścią odpadniętego „sianka” 
pojawiłaby się z reklamacją w drzwiach. Koszmar Jej i nasz 
przy okazji. W niektórych sytuacjach zmuszeni jesteśmy 
odmówić wykonania zabiegu, ale uważajcie – nie może 
być to „nie bo nie”. Absolutnie chodzi o kondycję włosów 
i urodę klientki. Co więcej, musicie zaproponować alternatywę. Bądźcie asertywni. Przy takich koloryzacjach należy 
też wyjątkowo intensywnie klientkę uświadomić na temat 
pielęgnacji. Dobrze wiecie (mam nadzieję), że blond to 
wymagający kolor i lenistwa nie znosi. Nawilżenie, regeneracja, wygładzenie, połysk. Wiele klientek chciałoby, aby 
efekt wow pozostał na dłużej, ale nie bardzo mają ochotę 
się o to postarać. Wasza rola w tym, aby zrozumiały, jak 
bardzo istotne jest pielęgnowanie włosów, ponadto to do 
Waszego obowiązku należy dobranie kuracji dla pani. I tu 
mamy ogromne pole do popisu, jeśli chodzi o sprzedaż 
kosmetykóNie wiem, na ilu szkoleniach o tematyce „perfekcyjny blond” byliście, ale ja kilka zaliczyłam. I wiecie co – niezależnie, czy szkolenie było markowe, czy otwarte, niestety nigdy z żadnego nie wyniosłam nic korzystnego. Oczywiście oczekiwania były i obietnice też były, bowiem ultra blondy do najłatwiejszych nie należą, ale te odrosty, no i te przejaśnione długości. I umówmy się, że na szkolenie nie jedziemy po to, aby dowiedzieć się, jak wyprowadzić kolor do bardziej „naturalnych” odcieni, a po to, by dowiedzieć się, jak walczyć z żółtkami, złotkami i całą gamą niechcianych odcieni, które przeszkadzają nam w osiągnięciu perfekcyjnego koloru. Naprawdę rzadko które szkolenie w tym temacie spełni Wasze oczekiwania. Ale mniejsza o szkolenia – czasem wystarczy usiąść w wolnej chwili, pomyśleć, wyobrazić sobie kolor, jeszcze raz przemyśleć i… przepis gotowy. Oczywiście zakładamy, że analiza stylizacyjna klientki została poprawnie przeprowadzona i owy odcień łososiowego pastelu z lekko różowym wykończeniem jest absolutnie dopasowany do cery, oczu oraz codziennych predyspozycji klientki. Nie ma nic gorszego niż źle dopasowane kolor i fryzura. Kiedy już złapiemy wenę i zaczniemy zabawę z kolorami, musimy pamiętać, że po pierwsze – rzadko kiedy osiągniemy cokolwiek bez rozjaśnienia odrostów czy długości. Nie obiecujcie klientce platyny z samą farbą, bo umoczycie totalnie. Nawet poziomy jasnych natur mogą nam spłatać niezłego psikusa. Poza tym zawsze, ale to zawsze używajcie odbudowy typu plex w zabiegu. Nie chcemy, żeby włosy klientki zostały nam w ręku czy ewentualnie po jej myciu w domu w jej ręku. Rany – kiepsko wyobrażam sobie sytuację kiedy klientka z garścią odpadniętego „sianka” pojawiłaby się z reklamacją w drzwiach. Koszmar Jej i nasz przy okazji. W niektórych sytuacjach zmuszeni jesteśmy odmówić wykonania zabiegu, ale uważajcie – nie może być to „nie bo nie”. Absolutnie chodzi o kondycję włosów i urodę klientki. Co więcej, musicie zaproponować alternatywę. Bądźcie asertywni. Przy takich koloryzacjach należy też wyjątkowo intensywnie klientkę uświadomić na temat pielęgnacji. Dobrze wiecie (mam nadzieję), że blond to wymagający kolor i lenistwa nie znosi. Nawilżenie, regeneracja, wygładzenie, połysk. Wiele klientek chciałoby, aby efekt wow pozostał na dłużej, ale nie bardzo mają ochotę się o to postarać. Wasza rola w tym, aby zrozumiały, jak bardzo istotne jest pielęgnowanie włosów, ponadto to do Waszego obowiązku należy dobranie kuracji dla pani. I tu mamy ogromne pole do popisu, jeśli chodzi o sprzedaż kosmetyków w salonie, bowiem niesamowitym ułatwieniem dla Was w dalszej pracy będzie, jeśli klientka będzie używać kosmetyków z linii salonowych jako kontynuację i podtrzymanie zabiegów w salonie, bowiem niesamowitym ułatwieniem dla Was w dalszej pracy będzie, jeśli klientka będzie używać kosmetyków z linii salonowych jako kontynuację i podtrzymanie zabiegu.

Pamiętamy oczywiście, że wchodzimy w sezon kąpieli słonecznych, morskich, piaskowych, błotnych, co kto lubi. Z pewnością będzie gorąco, wietrznie i słonecznie. Dlatego też niezależnie od koloru włosów pielęgnacja intensywniejsza się należy. Co więcej, możecie poczynić krok dalej i wiedząc na przykład, że klientka planuje urlop, zaproponujcie maskę podtrzymującą właśnie ten kolor, który poczyniliście, jeśli nie macie takich odcieni w sprzedaży, zróbcie ją. Wystarczą czyste pigmenty i Wasza fantastyczna maska w małym słoiczku jedynie na wyjazd. Po co? Dacie klientce komfort, że kiedy rudość straci blask, a silver podciągnie żółcieniem, wystarczy, że umyją włosy, nałożą Wasz specyfik i dotrwają z klasą do kolejnej wizyty na Waszym fotelu. Słonecznych dni i równie słonecznych kolorów Wam życzę.

 

 

ZNAJDŹ NAS: