Koncert Dla Fryzjerów!!

W ostatni piątek przed odmrożeniem zakładów fryzjerskich i kosmetycznych przygotowaliśmy specjalny koncert dla fryzjerów i branży Beauty. Ponad dziewięciotygodniowa absencja od naszej pracy mogłaby sprawić, że stalibyśmy się apatyczni, osowiali i niechętni do nowych działań. Jednak wcale tak nie było. Wszyscy cierpliwie czekaliśmy cały ten czas na otwarcie lokali, ale czasu nie zmarnowaliśmy. Uczyliśmy się od siebie, wzajemnie edukowaliśmy, wspieraliśmy, pomagaliśmy sobie i rozmawialiśmy o tym, jak branża będzie wyglądać po pandemii. Niesamowite i na światową skalę tutoriale pokazywane za darmo w internecie pokazały siłę zawodu. Rozmowy na żywo najważniejszych światowych fryzjerów opowiadających o swoich pomysłach, prowadzeniu działalności, radzeniu sobie w kryzysie i wspierających kolegów i koleżanki nie miały sobie podobnych w żadnych innych zawodach.

2020-05-18 15:22:56
Autor:

Zamknęliśmy swoje zakłady w większości już w połowie marca. To pokazało, że wykazaliśmy się dużą społeczną odpowiedzialnością. Ale teraz już działamy od poniedziałku! Jesteśmy niemedyczną grupą zawodową o dużej świadomości zagrożeniowej. Przestrzegamy zasad. Wprowadzamy nowe procedury sanitarne oraz ochronne i działamy!

Mimo lekkich siniaków i potłuczeń przetrwaliśmy!

W związku z tym Jama przygotowała koncert dla naszej branży, który wciąż można obejrzeć na naszym kanale:

https://www.facebook.com/adamszulcbarber/videos/669362273622562/

Było to niezwykłe wydarzenie artystyczne. Zainicjowane przez bliską mi osobę - przyjaciela Jamy i zarazem (albo przede wszystkim) - poznańskiego muzyka Patryka Piłasiewicza. W pierwszych dniach lockdownu zadzwonił do mnie wspierając słownie i powiedział od razu: „Adam, jak to się skończy, to zrobimy dla Was wielki koncert, żeby supportować ten piękny zawód!”. Po kilku tygodniach już informował o pomyśle. Podchwyciłem to od ręki.

Jama to tradycyjne fryzjerstwo męskie.

Jama to muzyka.

Jama to rzemiosło, pasja i praca.

Patryk jest kontrabasistą, dyrygentem, kompozytorem,  doktorem habilitowanym i adiunktem w Katedrze Jazzu Akademii Muzycznej w Poznaniu. Od 2001 roku prowadzi Big Band Akademii Muzycznej w Poznaniu oraz realizuje własne inicjatywy artystyczne z pogranicza sztuk muzycznych i wizualnych. Bierze udział w konferencjach naukowo – artystycznych, przedstawiając wykłady dotyczące związków muzyki z innymi dziedzinami twórczości (architektura, fotografia, film). Założyciel i prezes Stowarzyszenia Miłośników Twórczości Krzysztofa Komedy „Astigmatic”. Zdobył 1. Miejsce w Międzynarodowym Konkursie Kompozytorskim imienia Krzysztofa Komedy oraz szereg nagród i wyróżnień na konkursach i festiwalach big – bandowych. Patryk jest „komedologiem”…tak go można nazwać. Zaprosił do udziału w koncercie dwóch wirtuozów muzyki: Kacpra Krupę, który zagrał na saksofonie i który od początku swojej muzycznej ścieżki stawia na oryginalność i ciągłe poszukiwania- objawia się to przede wszystkim w jego kompozycjach, brzmieniu oraz improwizacjach.  Oraz Andrzeja Koniecznego -  młodego dzikusa, perkusistę, muzycznego freaka specjalizującego się w muzyce współczesnej i improwizowanej.

To genialne trio zagrało w Jamie na żywo utwory i tematy Krzysztofa Komedy ze znanych i mniej znanych filmów. Usłyszeć można było Rosemary’s Lullaby, Nim wstanie dzień, Dwaj ludzie z szafą oraz standardy jazzowe z epoki. Dla mnie usłyszenie soundtracku z obrazu „Prawo i pięść” z roku 1964, w którym podczas akcji na rynku wciąż przewija się stary niemiecki zakład fryzjerski to był MAJSTERSZTYK!

Ale to nie było wszystko co przygotowaliśmy tego wieczora: był z nami również poznański poeta i muzyk Krzysztof „Grabaż” Grabowski z rockowych formacji Pidżama Porno i Strachy Na Lachy i czytał fragmenty dzieł Leopolda Tyrmanda. „Grabaż” przeczytał pamflet pisarz pt: „Fryzury Mieczysława Rakowskiego”, ale przyznajcie czy poniższy akapit z jego największej powieści kryminalnej „Zły” o fryzjerach nie jest pięknym wspomnieniem tego cudownego świata, którego już nie ma? Przeczytajcie ten kawałeczek:

„O fryzjerzy warszawscy!
Jakże wspaniale wyglądają na was czyste, białe kitle, które tak rzadko nosicie…Jak drogocenne kapłaństwo dzierżycie w pachnących vegetalem i wodą kwiatową dłoniach dar przywracania ludziom sympatii dla samych siebie! Krzepicie wątpiących, którym zbrzydła własna powierzchowność, a więc ludzi głęboko nieszczęśliwych! Jakże różni jesteście od swego serwillskiego protoplasty i patrona Figara! Figaro posiadł sztukę zabawiania przy goleniu rozmową, opowiadając o tym co interesowało jego klientów. Wy warszawscy fryzjerzy mówicie przy goleniu wyłącznie o tym co was interesuje albo nie mówicie nic okazując szczerą dla golonego pogardę. Może dlatego uważam was za bardziej interesujących. Nie znaczy to, że jestem waszym bezkrytycznym chwalcą. Nie znoszę waszej brutalnej obojętności, natomiast cenię waszą obmierzłą grzeczność, tak zdawkową, że aż otwarcie impertynencką. Nade wszystko zaś wielbię wasze zakłady fryzjerskie, eleganckie, ubogie, komfortowe i nędzne, pełne przegródek z matowego szkła, wieszaków, luster, metalowych mydelniczek, nożyc, brzytew, rogowych grzebieni i miękkich miotełek o błyszczącej rączce. Wszystkie jednakowo nazywane salonami. Wszystkie jednakowo poważane przez małe dzieci, obawiające się, a zarazem pożądające waszych rytualnych gestów przy strzyżeniu z grzywką, na polkę, na jeża lub z przedziałkiem. Jesteście fachem prastarym, niegdyś skoligaconym z medycyną, teraz podupadłym. Dlatego piastujecie w swych cechowych tabernakulach jakieś trudne mądrości, głęboką wiedzę, wyrosłą na wielowiekowych kontaktach z ludzką próżnością”.

Piękne, nieprawda?

W tym roku obchodzimy tak zwany „Rok Tyrmanda”, a dzień po koncercie pisarz ten skończyłby 100 lat, więc wpisaliśmy się idealnie z czasem, miejscem i pomysłem.

Czuć było w tym dniu w Jamie ducha peerelu z lat pięćdziesiątych. Czuć było ducha niebieskich ptaków, miłośników jazzu, bumelantów, hochsztaplerów, artystów, warszawskiej ferajny, kinowych koników, zadymionych kafejek, birbantów, łotrów spod ciemnej gwiazdy, podrzędnych fryzjerni, spóźnionych pijaczków, dzielnych milicjantów walczących z bezprawiem, butów na słoninie, czarnej dwurzędówy, kolorowych skarpetek, grzebienia w tylnej kieszeni, piwa „Dubeltowe”, paczki „Sportów” i wybrylantyowanych fryzur na Zbyszka Cybulskiego. BIKINIARSTWO PEŁNĄ GĘBĄ!

Jakże dostojna była ta koegzystencja sztuki i rzemiosła. Tyrmand i Komeda rozumieli to doskonale!

Nic by jednak żadne zabiegi nie dały gdyby koncert on-line nie był dobrze nagłośniony i streamingowany. Za omikrofonowanie, dźwięk i puszczenie muzyki w świat odpowiedzialni byli maniacy audio, pierwsi na świecie mistrzowie inżynierii dźwięku, rewolucjoniści w sposobie rejestrowania i produkcji dźwięku 3D oraz występów muzycznych czyli poznańska ekipa Zylia! Ich mikrofony to statki kosmiczne- Apollo 13 XXI wieku. Kto założył słuchawki i w skupieniu odsłuchał całego wydarzenia na pewno potwierdzi, że można było poczuć się jak w środku Jamy, na koncercie, wręcz na scenie między muzykami a lektorem.

 „Komeda i Tyrmand w Jamie!” – event ten pozostanie z nami już na długo.

Z tej strony składam gorące podziękowania wszystkim, którzy realizowali, wzięli udział, wspierali, reklamowali, podłączali i pomagali przy tym wydarzeniu. Również z głębi serca płyna ode mnie podziękowania dla osób słuchających i komentujących przed monitorami. Bez Was nic - stokrotne dziękuję!!!

A fryzjerzy wzmocnieni wsparciem zaczynają pracę na ostro.

Do zobaczenia!

Adam Szulc maj 2020

 

GALERIA

ZNAJDŹ NAS: